środa, 20 stycznia 2010

Kawa z kardamonem



Przygody z kuchnią zaczynają się różnie. Niektórzy przypalają wodę, spalają żywcem jaja pod postacią jajecznicy, zamieniają kotlety w duchy mięsa.
Przestają gotować po jednym „spażeniu” się. Ilu z nas nie pije znakomitych herbat, w dzieciństwie sparzając się bursztynowym wrzątkiem?

Czy winna temu herbata? Albo kawa?

Kawa z kardamonem przyprawia o kociokwik zmysłów.
Niektórzy dodają całe owoce kardamonu nieświadomi, że trzeba mozolnie wydłubywać z nich te cenne malutkie czarne granulki i zmielić bidulki w młynku do kawy lub zmasakrować w moździeżu.

Dodaj trzy ziarna kardamonu – nawołują przpisy. Dodaj dwie cebule. Wiemy żeby je obrać. Ale nie wiemy jak i dlaczego obrać mamy kardamon. I nie wiemy jak duże owe cebule mają być . Takie są przepisy.

Niecierpię Tych przepisów i idę im w sukurs albo coś w tym rodzaju.
U mnie wszystko będzie jasne, nie jak piwo, bo to jest już w większości jest dupne i korporacyjne, nie można odróżnić heinekena od żywca i specjalnie piszę to z małych liter, bo na wielkie nie zasługują.

Kawę w naszym kraju robi się następująco: wsypuje się 2 łyżki – powiedzmy Jakobsa – kawy do szklanki i zalewa wrzątkiem. Niektórzy dolewają do tego sporą ilość mleka.
Zapewne dla zabicia smaku gównianej kawy. 

Zwykły, tani Jacobs, zamieni się nie do poznania albo i nie do wrocławia, kiedy wsypiemy go do takiego ekspresu do kawy jak na ilustracji.
Nie musicie kupować drogich ekspresów firmy Saeco, Krups, Gaggia czy innych uznanych firm.

Ten, który posiadam wypożyczyłem na zawsze od mojej teściowej. Starłem kilkudziesięcioletni kurz, wymyłem, dokupiłem – trudny do zdobycia kabel z ceramiczną końcówką – (taki jak do starej wersji żelazek) i mam potrzebny sprzęt do zaparzenia doskonałej kawy.

Jakobs zmienia się w płynny klejnot po zaparzeniu w takim ekspresie. Dodając do niego kardamon przeżyjemy coś absolutnie nie do zapomnienia. Szczyptę kardamonu na filiżankę kawy, nie łychę.

Najlepiej zaparzyć Jakobsa w szklance i w wyżej wspomnianym ekspresie, tak dla porównania, aby przekonać się na własnym przełyku z czym mamy doczynienia.

8 komentarzy:

Nivejka pisze...

Uwielbiam kawę. Tan smaczek i sapach. Najlepiej jak jest świeżutko zmielona. Pachnie wtedy od parteru po strych...
I sprzęt do parzenia mam podobny...;)))

Bareya pisze...

Ja się strasznie "paliłem" na kupno drogiego markowego sprzętu ale mi przeszło kiedy zaparzyłem kawę w tym cudactwie.
Proste jest piękne. I często tanie.

Brzucho pisze...

z kardamonem robię w tygielku
z tym że zawsze mielę świeżo kawę
(od lat jadę na ziarnistej)
kardamon mielę z sierścią czyli w łupinach
:::
a właściwie po kolei - do młynka:
kawy ziaren garść
kardamonu z sierścią 3-4
goździków 2-3
odrobinę kory cynamonu
....mielę i do tygielka
(rączka mi się nadpaliła i odpadła, muszę nowy...)
mieszam z kilkoma łyżeczkami cukru
zalewam wodą i na gaz (czy prąd)
powoli gotuję, pyrczę wręcz
jak raz się kożuszek uniesie zestawiam na bok
a jak odpocznie, to ponownie na ogień
i tak ze 2-3 razy
chwilę daję jej odpocząć i zlewam do małych filiżanek espresso
jak nawet ktoś nie kawy nie słodzi to i tak smakuje

Bareya pisze...

Brzucho:: Dzięki za przepis. Nie omieszkam w ten sposób kawy uczynić bo owy tygielek posiadam, na szczęście z metalową rączką, więc działa do tej pory.
Szczerze powiedziawszy nie robiłem nigdy kawy z kardamonem z sierścią ale nigdy dość dobrych rad. pozdrawiam

buruuberii pisze...

No ulubiona, zaraz po espresso :-)
Fajnie Bareyo piszesz o obieraniu cebuli, siwta to racja! ale wiesz, Palestynczycy na przyklad wrzucaja cale ziarna kardamonu do calych ziaren kawy i to wszystko razem miela?

A jak juz sie tak wymadrzam, to polece:
http://makagigi.blogspot.com/2008/03/izraelska-kawa.html

:-)

garam masala pisze...

Fajna strona ale z błędami. Iść w sukurs to iść na pomoc. Może to ja nie zrozumiałam...

Pozdrawiam
Alina

garam masala pisze...

Ja też ostatnio lubię kawę z kardamonem. I obieram :)

kawa sklep internetowy pisze...

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że istnieją tak ciekawe sposoby zaparzania kawy. Całe życie robiłem kawę na zasadzie: wsypuję kawę i zalewam wrzątkiem i widzę, że zmarnowałem tyle potencjału smaku... No trudno, na szczęście od teraz będę robić kawę mądrze, dzięki czemu odkryję jej nowy smak. Pozdrawiam serdecznie i dzięki wielkie za uświadomienie, że można robić kawę dużo lepiej :)