czwartek, 3 czerwca 2010

Londyn - Najlepszy Gulasz


Zostałem zaproszony do zabawy w opublikowanie swojego najlepszego zdjęcia. Nobleva rzuciła temat i czeka na efekty swojej „prowokacji” przez co przez dwa dni zachodziłem w głowę, jakie to ma być zdjęcie.
Gdyby ktoś mnie spytał, jaką kuchnię najbardziej lubię, miałbym dokładnie ten sam dylemat. Nie potrafię znaleźć tego jedynego zdjęcia nie wspominając, że kiedy zaczynałem podróżować po Europie robiłem swoją Yashicką głównie „przeźrocza”, które oprawione w ramki, wkładane do rzutnika, co jakiś czas rozświetlały nasz zaciemniony pokój ożywiając wspomnienia.
Ale jest miejsce, które zaintrygowało mnie na dłużej i pragnę do niego wracać, choć się tego zupełnie nie spodziewałem.
Londyn.
Konglomerat starego z nowym. To niesamowite połączenie uderzyło mnie jak nieznana w daniu przyprawa, jak połączenie pozornie obcych sobie „materiałów”.
Londyn to tygiel magika, który pomieszał w jakiś dziwny sposób wszystko, co najlepsze, złoto z żelazem, bursztyn z granitem, drewno z plastikiem, papier z kryształem.
Misz masz kultur i kuchni, zapachów i kolorów, neonów i katedr, zieleni parków, czerni taksówek, czerwieni autobusów i budek telefonicznych, turbanów, kapeluszy, meloników i irokezów, jedwabiu i skóry, błysku ćwieków i kryształków Swarowskiego.
Mieszanina kuchni, których zapach wypełnia całe ulice z wyraźnymi liniami demarkacyjnymi kiedy przechodzimy z dzielnicy chińskiej (gdzie najesz się za kilka funtów) do indyjskiej, mijamy Steack Hous'y, Starbucks'y, puby, włoskie restauracje, pakistańskie, libańskie, afrykańskie, małe kawiarnie, sklepy z kanapkami, hot-dogi, kebaby, shawarmy. Francuski splendor obok chińskiej prostoty, angielskie 10 składnikowe śniadanie tuż za rogiem MacDonalds’a.
Londyn - gulasz, który zasmakował mi jak nic innego.
Tęsknię do tego dania każdego dnia.

3 komentarze:

MajaK pisze...

...też tak mam!!! ...byłam raz 5 dni.....tak samo mi smakuje jak Tobie....wspaniała mieszanka.....przedziwny konglomerat nibyniepasujących do siebie,a tworzących CUDNĄ całośc ,składników

mag-43 pisze...

zaiste smakowite miejsce, co prawda nie ze względu na mcdonalda, którego nie cierpię, ale kolonialne smaki to jest to!

nobleva pisze...

Ostatni raz w Londynie byłam ... 17 lat temu!!! Tego ogórka w gulaszu jeszcze nie było :) Piękne zdjęcie :)