poniedziałek, 11 października 2010

DAKAWO – klub kolacyjny w Bydgoszczy



Jak to w życiu bywa i TA inicjatywa zrodziła się niejako przypadkiem.
Marzył mi się i „polski bar tapas” z naszymi wspaniałymi przekąskami, z zimnym i ciepłym bufetem, z pieczeniami – fusion, na bazie Polskiej Kuchni, Kuchni XXI wieku, i klub kolacyjny, i sklep z wszelkimi ingrediencjami z całego szerokiego świata. I w jednej chwili ta wizja, skondensowała się w jedność.
Klubu kolacyjnego, restauracji i sklepu.
Siedziałem w domu, kiedy „wspólnicy” zaskoczyli mnie przy robieniu octu jabłkowego i aromatyzowaniu olejów trawką żubrową.
Na stole leżały do ich oceny boczki i szynki oraz karp – świeżo uwędzone w mojej wędzarni. Trzy metrowej konstrukcji wieża, według projektu mojego teścia – zawodowca budowlanego.
Zaproponowano mi udział w przedsięwzięciu, o którym marzyłem.
Ot tak.
Znaleziono lokal, stumetrową, wolno stojącą restaurację, z pianinem, kominkiem, barem, kącikiem dla koneserów cygar i dobrych trunków.
Miejscem gdzie zmieści się mały zespół muzyczny, galeria sztuki i co tam jeszcze do łba mi przyjdzie. Miejsce w Bydgoszczy, poza centrami „wielkiej kultury” i tradycji restauratorskich.
Miejsce poza miastem, pozornie skazane na samotność, na izolację, na zapomnienie.
Strach mnie sparaliżował na samą myśl, bo łatwo na blogu pisać a w rzeczywistość brutalną się wepchać i ją przez wąską dziurę przyzwyczajeń przeciskać to zupełnie inna bajka.
Ale jeśli zupy rybno-grzybowe z osobiście wędzonych ryb i zbieranych grzybów z brutalnie ocenionych stawów i lasów będę mógł serwować, gęsie wątróbki, kacze piersi, mięsa wieprzowe z najlepszych ras „złotnickiej pstrej” pachnącej kwiatami, sery znakomite, nasze, polskie, do których najlepsze mleko i ręce są zatrudnione, miody z małych rodzinnych pasiek z troską pozyskiwane, sarnina krucha i wytworna, dzik, jaja znakomite, z których wytworne sosy holenderskie powstawać mogą, wywary ze zdrowo karmionych kurczaków i ryb pływających w źródlanych stawach czynione być prze zemnie mogą, to czy opierać się można i marzenia wrzucać do worka jak jakieś śmieci?
Zapytałem siebie od razu: a cóż ty możesz „amatorze” uczynić, aby zacni ludzie, którym niebanalna „kuchnia” nie jest obca, dobry smak, stanowi o jakości życia i nie jedno już jedli w świecie, zachęcić ich do twojego przedsięwzięcia.
Setki a może i tysiące kucharzy codziennie zmaga się z tym tematem, podpartym wieloletnim doświadczeniem w piekiełku zaplecza kuchenego.
I ja – ze swoimi marzeniami pokazania, czym do cholery jest kulinarny wszechświat.
I jeśli ktoś w tym wszechświecie nie poskąpił mi kubków smakowych to może i nie poskąpi mi ludzi na tę dolegliwość wrażliwych.
Wykorzystując swe „graficzne” wykształcenie mam zamiar w skromnych progach udowodnić, że można się bawić na „kilkugwiazdkowym” poziomie nawet w Bydgoszczy.
Jak karkołomne wybrałem sobie zadanie – czas pokaże.
A teraz biorę ołówki, farbki, mazaki i projektuje ucztę doskonałą, na którą już teraz zapraszam.
Termin niebawem podam, stronę www „ukażę” i menu objawię, doświadczając na własnej skórze – co i jak.
DAKAWO – klub kolacyjny.
Niedługo otwarcie, niedługo uczta.
Chciałby z Wami dzielić moją pasję.
Jestem ciekaw, co WY na to?

33 komentarze:

MajaK pisze...

.....A ja na to jak na lato....ślinka już mi cieknie ,trzymam kciuki i kibicuję !!!.......

arek pisze...

Ja juz od dawna trzyma kciuki mocno, ze az palce mnie bola!Powodzenia!

miauka vel florist pisze...

raju o raju! Bareyo, jak będę w Polsce to przyjade. Przeca Bydgoszcz nie jest daleko aż tak od Stargardu Szcz. :) Zresztą pod Bydgoszczą od lat 20 moja rodzina zawsze się zatrzymuje w dordze do W-wy, u jednego pana na szaszłyk..taki zwykły przydrożny :) potraktuję to jako znak :)

Trzymam wszystkie kciuki....
:)

Moja Kawiarenka pisze...

Czy będę na otwarciu?

Karmel-itka. pisze...

nie mogę się doczekac.
wyczekuję z zapartym tchem!

Ojciec Dyrektor pisze...

A jak ja nie mogę się doczekać!!! Czegoś takiego brakuje u nas w mieście i okolicy, więc wiem, że nam się uda. :)

Jswm pisze...

nooo, przez Bydgoszcz zawsze po drodze :)))
trzymam kciuki za przedsięwzięcie!

ulcik pisze...

wow ! ale czemu ta Bydgoszcz tak daleko ode mnie .. jak tylko będę w pobliżu zjawię się :):) powodzenia ! u.

maya pisze...

A my na HURRA! Gratuluje i wpraszam sie na kolacje kiedystam.

ziemianin pisze...

czekam ci ja czekam, sery gotowię! do dzieła Bareyo, do dzieła

nocny pisze...

przesyłam dobre intencje żeby Ci poszło, projekt ciekawy i wart realizacji, a jako że w Bydgoszczy odwiedzić muszę pewną duszę to z przyjemnością przybytek ów odwiedzę.

Anonimowy pisze...

"Kto kocha to co robi nie przepracuje w życiu nawet jednej godziny..." Trzymam kciuki za powodzenie.Pozdrawiam Maria

magenta pisze...

Wspaniała wiadomość! Myślę, że to okazja, żeby zrealizować marzenia i tego Ci życzę z całego serca. Nie mam nawet cienia wątpliwości co to tego, że się spiszesz :)

gin pisze...

Ha! Co to znaczy "nawet w Bydgoszczy"? Toż to wspaniałe miasto jest, gdzie zjeść można naprawdę dobrze, jak się odpowiednio poszuka (na przykład u mojej Babci w kuchni lub salonie).
Hmm... Czekam na adres, żeby wiedzieć, gdzie następnym razem pójść na obiad, jak w Polsce akurat będę :)

Polka pisze...

Czekaj czekaj bo nie zrozumiałam :)
To będzie TWOJE miejsce????
Jak tak to ja chcę tam być!

Bareya pisze...

MajaK:: Przyjeżdżaj.

arek:: Tobie Dobrodzieju należą się ode mnie szczególne słowa podziękowania... I za te palce bolące a przede wszystkim za TWE przepisy, które mnie autentycznie inspirują i mam nadzieję, że kiedyś uczynie kolację specjalnie Tobie poświęconą, na której mam nadzieje będziesz.
Dzięki Brachu.

miauka vel florist:: na razie to będzie "formuła" klubu, który będzie działać od czasu do czasu. Zapraszam. Mam nadzieje, że się kiedyś spotkamy.

Moja Kawiarenka:: Tadeusz, to miała być niespodzianka a ty tak walisz na blogu bezpośrednio. Będziesz moim honorowym gościem. Zapraszam i liczę na obecność.
Tylko czy ty z tej Austrii dasz radę przyjechać?
Byłbym wniebowzięty móc Cię gościć.

Karmel-itka:: Dziękuje i zapraszam. Mam nadzieję, że za miesiąc ruszymy.

Ojciec Dyrektor:: Uda się nam bez dwóch zdań.
Mając Ciebie w szeregu to jak mieć niezniszczalny czołg w boju.

Jswm:: Dziękuje za entuzjazm.

ulcik:: Teraz wszędzie jest blisko. A miejsce mamy zacne więc warto będzie nadrobić drogi. Mam taką nadzieję.

maya:: Masz otwarte darmowe zaproszenie na jakikolwiek termin. Chciałbym wreszcie Cię poznać.

ziemianin:: Szykuj sery i wdzianko dla "żonki" szyj choćby nożem do otwierania konserw. Liczę na Twoje zacne sery.

nocny:: Z duszą Twą zapraszam serdecznie.

Anonimowy: Maria, nie pamiętam kto tak powiedział ale powiedział święte słowa. Mam zamiar nie przepracować w życiu ani jednej godziny.

magenta:: Twój entuzjazm mnie napędza. Dzięki Moja Droga. Wpadaj do mnie. Zapraszam

gin:: Nie wątpie, że Twoja babcia w kuchni wymiata i w salonie. I tak też chcemy wymiatać, jak nasze babcie i dziadkowie. Odrobinę może nowocześniej ale liczy się dla nas przede wszystkim "jedzenie" z najlepszej "półki" - niekonicznie najdroższej.

Polka:: No czekam, czekam. Na Twoją obecność w MOIM MIEJSCU. Niedługo dowiesz się o terminie.
W końcu będę mógł ucałować te twoje okularki i nie tylko mam nadzieje.
Przyjaciele postanowili zainwestować i dać mi szansę spełnienia marzeń. Ale te mordy wredne opisze na osobnym - za chwile - blogu.
pozdrawiam cieplutko.

Moja Kawiarenka pisze...

Czy dam radę dotrzeć w określonym terminie, tego oczywiście w tej chwili nie mogę zagwarantować. Natomiast nieźle by było dla sprawy, gdybym wiedział o tym z 2 - 3 tygodniowym wyprzedzeniem.
W każdym razie, dziękuję za zaproszenie, co nie ukrywam, mile mnie łechce :-)

Polacy przyjechali... pisze...

Gratuluję odwagi, pomysł iście wspaniały, a z Twoim zapałem i detereminacją musi być sukces. No to rękawy zawijaj i do garów. Musisz już gruby kajet szykować coby rezerwacji nie poplątać. Chętnie pomogę przy remoncie.
Powodzenia !!!!

ola.lazar pisze...

trzymam kciuki!

Bareya pisze...

Moja Kawiarenka:: W ciagu tygodnia podam termin Tadeusz wiec bez obaw.

Polacy:: Dziekuje, dziekuje.

ola lazar:: mam nadzieje, ze kiedys do Nas wpadniesz.

smakosia pisze...

Uwielbiam piątki. Uwielbiam słońce i złotą jesień i uwielbiam takie wspaniałe informacje od ludzi z pasją, kulinarną wrażliwością i fantazją. Z nieukrywaną przyjemnością będę śledziła Twoje sukcesy i kroki w tym "magicznym świecie" kulinariów. Baaaardzo się cieszę, że będzie takie miejsce, gdzie dźwięki "rasowej" muzyki będą się mieszały ze smakami. Z pewnością nie odmówię sobie tej "uczty" i kiedyś odwiedzę DAKAWO :-).
Ps. A nie mówiłam, że życie jest pełne niespodzianek i prędzej, czy później będzie nam dane się poznać? :-))

Bareya pisze...

smakosia:: Bardzo dziwne to życie. I za to je lubię. pozdrawiam serdecznie

Bea pisze...

Barejo, wspaniala wiadomosc! Gratuluje z calego serca i zycze owocnego spelniania Twej kulinarnej pasji :) I kto wie - moze uda mi sie kiedys w Twe progi zawitac?

Pozdrawiam serdecznie!

(ps. przepis na imbir kandyzowany mam, moge przeslac na maila; choc ten moj niestety kupuje w ulubionym sklepiku z przyprawami ;))

Bareya pisze...

Bea:: Dziękuję mając nadzieję, że kiedyś poznam "was wszystkich".
p.s. przepis chce - bo masz "złote ręce" w kuchni więc jestem go bardzo ciekaw.
ebareya@gmail.com

matka pisze...

I ja czekam na termin, na piechotę przyjdę jak trzeba. Tylko o moim wegetariańskim podniebieniu pomyśl również przychylnie.
Trzymam kciuki!

Bareya pisze...

matka:: Pierwsza kolacja będzie zdecydowanie mięsna. Mam nadzieję, że kolejne będą wegetariańskie również o ile "ryby i owoce morza" oraz sery to coś dla wegetarian.
pozdrawiam

matka pisze...

Ryby niestety na drzewach nie rosną, ale na sery się skuszę, mimo tego, że podpuszczka wcale wegetariańska nie jest:) czekam na sygnał i nogami przebieram.

Mekinking pisze...

ooo, inicjatywa zacna. nie mogę się doczekać otwarcia

Bareya pisze...

matka:: A matka wie ile traci nie jedząc rybek i serów, które ja będę serwował? Ło matko - powiem tylko.

Mekinking:: Już niedługo, już niedługo. pozdrawiam i dzięki za komentarz.

nietoperzyca pisze...

Cos niesamowitego , w mojej Miścince ( tak nazywam Bydgoszcz) ma byc cos fantastycznego , a ja się o tym dowiedziałam poprzez emaila z Tekasu .To dopiero ciekawostka :))

Bareya pisze...

nietoperzyca:: A zdradź mi jak to z Teksasu do Ciebie dotarło?
I dzięki, że wpadłaś.
pozdrawiam

nietoperzyca pisze...

Pewnie ,ze zdradzę .Przyjaciólka poznana kilka lat temu w sieci napisała :Moze Ci sie przyda? A moze juz znasz? i podała Twój adres .Zatem jako amator malego conieco czym predzej zajrzałam.Dopytam ją skąd ona w Teksasie o tym wiedziala , a ja bydgoszczanka z dziada pradzida nie .To trzymam kciuki za pomyslność

Yba pisze...

Brawo, brawo! Tak oto realizują się prawdziwe marzenia :)
Trzymam kciuki bardzo mocno. I mam nadzieję kiedyś przejazdem zawitać do Klubu Kolacyjnego i zakosztować dobrego czegoś.
Pozdrawiam serdecznie.