czwartek, 21 października 2010

Ziemianina serowa


W książkach takie rzeczy się zdarzają.
Wzdychamy i tęsknimy do takich przygód, do postaci takich jak: Ferrenc Mate, Peter Mayle i wielu innych, którzy nieskorzy są do zapisywania tego na kartach książek.
Poznałem takiego Petera Mayla i Ferenca Mate’a w jednym.
Zaszył się w podpoznańskiej wiosce - o niewdzięcznej w odmianie - Linie. Zapomnianej przez Boga dziurce do raju z widokiem na upadły browar. 460 hektarów ziemi, która nie do końca zachęca swoją „klasą”.
Gumowe chodaki, spodnie w panterkę, koszula w kratę, szelki , pokaźny kapelusz i uśmiechnięta twarz. Strój, który wdział stosunkowo nie dawno.
Własny kierowca, doskonale skrojone garnitury, politycy w tle zamiast owocowych drzewek.
Jeszcze tak nie dawno.
Ser Ziemianina "Krzywonos"
Krajobraz złożony z kolesiowych uścisków dłoni, pozerów, arogantów i układowców.
Miriada znanych politycznych gwiazd, których światło widoczne jeszcze na nieboskłonie, dawno umarło mamiąc jedynie mruga obietnicami dalekich podróży.
Zamienił je na migoczące świece, niezależne od generatorów prądu, na krowy produkujące aromatyczne mleko, kury i perliczki, kaczki i barwne koguty przeskakujące wysokie ogrodzenia by na powrót – wieczorem – do nich wskakiwać bez obawy skończenia na talerzu.

Ziemianin nie je swoich – jak mówi  -  i wcale nie odbieram tego jako manifestację taniego kolokwializmu.
Od kilku lat zmaga się ze swoimi wybornymi serami, dla których stanowi swoisty enzym, w co wierzę bezapelacyjnie. Nawet pogodę ducha - wydaje mi się -  przekazuje temu mleku, z którego je czyni, tak samo jak jego własne krowy karmione zieleninką najprzedniejszą, wolną od przydrożnego ołowiu.

600 metrowej kubatury dom zarządcy z końca XIX wieku nie urzeka bryłą, ale w swej spokojnej architekturze jakby komponuje się z charakterem właściciela, niebanalny, prosty, harmonijny i otwarty dla każdego  człowieka, na którego czeka za domem wspaniały ogród z wielkim stołem zdolnym zmieścić wszystko: sery, wina, nalewki, tadżyki, konfitury, suszone pomidory, ryby i smardze, znalezione o rzut beretem od domu, pomidory zacnej urody, krzywe i powyginane nie pasujące do unijnych  pudełek, winogrona pnące się po murach obory, kiwi, figowce i wspaniałej urody fioletowe bazylie, wielkie dynie i cukinie smażone na specyficznym żeliwnym woku z malutkim płaskim dnem.

Ziemianin w stroju ludowym


Widok na dom Ziemianina

Daleko temu miejscu do raju w wyobraźni naszej narysowanej kreską białą i wyidealizowaną.
Bliżej mu do angielskiego ogrodu ze swą chaotyczną różnorodnością zupełnie niechaotyczną, zaplanowaną i wydartą wieloletnią ignorancją na piękno i naturalność.
Nawet wielkie psy witają mnie rozweselone u zielonej bramy zupełnie jakby pozbawione swej wilczej geneanologii, tak skorej do nadużywania zębów i donośnego ujadania pod byle pretekstem.

Widok na dom ziemianina od strony "parkingu"

Jeśli wstaniesz odpowiednio wcześnie zobaczysz a raczej poczujesz zapach świeżego mleka, które powędruje do kuchni, aby tam dostać się na schody boskiego procesu zamiany płynu w stan skupiony doskonałego sera.
Mleko zostanie odwirowane aby pozbyć je tłuszczu i powędruje do podgrzewanego urządzenia.
Potraktowane odpowiednimi batalionami bakterii i podpuszczki zamieni się po chwili w skrzep skrupulatnie i pietyzmem rozcinany, aby oderwawszy się od serwatki przybrać formę do kolejnej obróbki.
Powędruje do form, a po odcedzeniu nadmiaru płynu zostanie ściśnietę w foremce, i przybierze odpowiedni kształt i konsystencję.


Świeży ser twarogowy z papryką

Za pomocą domowej konstrukcji prasy zostanie skondensowane i uzyska błogą w dotyku materię. Z pominięciem w tym momencie wielu magicznych zabiegów powędruje do piwnicy - o stałej w każdym dniu roku temperaturze – uprzednio potraktowane solanką, z której wytworzy się impresjonistyczna skórka, którą należy, kiedy ser dojrzeje, odciąć, jeśli się nie lubi słonego smaku.
Codziennie smarowane i  nasączane solą sery, obracane co jakiś czas, po miesiącu, dwóch, uzyskują dojrzałość.
Klienci wchodzą do domu i właściciel pokazuje cały proces powstawania sera.
Pokazuje nowobudowaną serowarnię.

Moja najlepsza z żon przy kawie

Karaś złocisty, któremu nie można było się oprzeć - sztuka na osobę na śniadanie

Bez ozdóbek i gadżetów. Tylko to, co potrzebne aby powstał dobry ser.
Zazdroszczę Ziemianinowi nie tyle jego serów, ile uporu i pasji człowieka, który drugą młodość przekroczył. Chciałbym posiadać tę jego młodość w czynieniu z rzeczy prostych, rzeczy smakowitych.
Ogród Ziemianina - (krzak figowca)

Cieszę się, że mogłem gościć u Człowieka, który z międzynarodowego vipa w białej koszuli i nienagannie skrojonym garniturze stał się wzorem otwartości i tego, co w człowieku cenię najbardziej: pasji przekraczania granic naszych ułomności.


Cieszę się, że mogłem uścisnąć jego dłoń a nawet plecy i tą dłoń w jego imieniu kieruję do wszystkich ludzi, którym nie obca jest przemiana mieszczucha w ziemianina, wszechobecnego macdonaldyzmu w muzykę smaków, skomplikowania w prostotę, gwiazd święcących w jego ogrodzie sypiących się na łeb, mieniących się jak rozpalone ognisko, w asyście wybornych owocowych nalewek, i serów – ma się rozumieć.

Jako światowiec Ziemianin zbiera okazy sztuki nowoczesnej

Może i w tym niebie jest nieco błocka, ale na pewno jest to, jeśli nie raj, to na pewno jego najlepszy przedsionek.
Dziękuję Ci Marku i Kasiu za uchylenie mi jego skrawka. 


Ziemianina serowa po wyjęciu z piekarnika

Ziemianina serowo-pieczarkowa - dla 8 osób jako przystawka
  • 700 g pieczarek
  • łyżka imbiru
  • szczypiorek z cebulką
  • pęczek naci pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • sól i kolorowy pieprz do smaku
  • 350 g sera Krzywonos
  • 15-20 rodzynek królewskich
  • kieliszek Marsali
  • oliwa rozmarynowa
  • mała gałązka rozmarynu
  1. Kilka łyżek oliwy rozmarynowej wlej na patelnię rozgrzej i wrzuć
  2. zgnieciony czosnek i pokrojoną cebulkę.
  3. Dodaj gałązkę rozmarynu.
  4. Podsmaż minutę, dodaj imbir i smaż 2-3 minuty.
  5. Dodaj pokrojone w plasterki pieczarki.
  6. Smaż aż będą miękkie - około 20 minut.
  7. (Pieczarki muszą być wysmażone tak aby nie zawierały zbyt wiele wody)
  8. Dodaj pokrojony drobno szczypiorek i nać pietruszki.
  9. Popieprz i posól do smaku.
  10. Smaż kolejne 5 minut.
  11. Ser zetrzyj na dużych oczkach.
  12. Pieczarki i ser nakładaj warstwami do formy (użyłem okrągłej szklanej formy).
  13. Najpierw pieczarki, następnie ser, i tak do wyczerpania składników.
  14. Delikatnie dłońmi ubij masę w naczyniu równocześnie wyrównując powierzchnię.
  15. Powciskaj w masę kilkanaście namoczonych w marsali rodzynek królewskich.
  16. Zapiekaj w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku - 20 minut.
Podawaj z marynowanymi na miodowo-kwaśno rzodkiewkami.
Danie jest bardzo wyraziste w smaku, gęste, aromatyczne, wspaniale komponuje się
ze słodko-kwaśnymi rzodkiewkami przełamując nuty gęste i mocne akordem orzeźwiającym, miodowo octowym.
Smacznego.
p.s. niestety pożyczona wolnostojąca lampa błyskowa z parasolką odzyskała właściciela przez co będę Was raczył kiepskimi zdjęciami nad czym bardzo ubolewam szanując Wasz smak i oczy. 

15 komentarzy:

ewelajna pisze...

Bareyo, jak TY to pięknie napisałeś, słowa wprost wylewają się z tego posta... Takich ludzi cenię, za takimi tęsknie..., a tym, że vipem był to mnie(i pewnie nie tylko mnie...) zadziwiłeś. Tym większą pewnie było to sztuka.
Wydaje mi się, że jeśli w człowieku NAPRAWDĘ drzemią marzenia o życiu podobnym do Ziemianinowego, to w końcu to musi się udać... Serdeczne pozdrowienia:)

maya pisze...

dobrze, ze tacy ludzie sa. I robia dobre rzeczy. I czasami te dobre rzeczy udaje sie nam znalezc. I nawet do Prowansji czy Toskanii nie trzeba jechac...

nocny pisze...

zadziwiająca metamorfoza. podziwiam trud włożony w walkę o swój kawałek prostego, otoczonego naturą nieba, gdyby tak każdy miał podobna siłę dla realizacji swoich marzeń (lub bardziej nie miał strachu przed ich realizowaniem).

Jswm pisze...

nie dam tego przeczytac mężowi, po co dręczyc faceta ;)
co prawda nie jest vipem, ale marzy o takiej zmianie życia...

Anonimowy pisze...

Jak widać są jeszcze ludzie normalni

ziemianin pisze...

aleś mi asińdziej podmaślił,aże mi łezki z oczu popłynęły

konstancja30 pisze...

dobrze ugotowac to jedno ale tak to opisac to drugie ... z paru przepisów skorzystałam ale chętniej chyba czytam bo należę do tej cześci społeczeństwa której lepiej smakuje to co ktos przyrządzi :) zapraszam po wyróżnienie

Bareya pisze...

I zacny to człowiek i normalny, sery robi "nieziemskie" po które wystarczy pojechać lub napisać i do Prowansji nie trzeba zasuwać, walczy wciąż o swój kawałek raju i pisze bloga aby taki jeden mąż z drugim zobaczył i chciało mu się kolejny kawałek raju tworzyć, smaczny, radosny, nieziemski choć Ziemiański.
Dziękuje wszystkim za komentarze.

Nivejka pisze...

BareYa, nakarm swojego bloga bo komentarze zżera;)
A teraz już nie pamiętam co pisałam:(
W każdym razie kuchnia Ziemianina jakkolwiek inna to przypomina mi moją. Mam na myśli meble, nie smaki oczywiście. Z mistrzami nie śmiem się równać:)

Bareya pisze...

Ale jak mam nakarmic?
Szczerze powiedziawszy mam juz dosc. Caly czas cos sie kwasi. Kwasi sie u mnie w domu i na blogu do cholery.

Moze ktos pomze z tymi komentarzami?

nocny pisze...

a co konkretnie dzieje się z komentarzami?

Bareya pisze...

NOCNY:
Generalnie stosunkowo czesto ludzie zglaszaja mi, ze nie moga dopisac komantarza. Albo cos z nika albo wywala. Kiedys mi sie chyba szablon uszkodzil i tak widac problemy sie ciagna od tego czasu.
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Kochany Bareyo,

Usuń, proszę, ten przecinek w powitalnym haśle na Twoim blogu:

Potrawy bez przypraw są jak ludzie bez własnych poglądów.

Kłuje w oczy.
Dzięki!

Purystka

Anonimowy pisze...

marzenie.
od lat marze o takiej chaupie, takim strachu na wroble i takiej Ziemianinie, o takiej Ojcowiznie po prostu...
czad.

Bareya pisze...

Anonimowy:: Widzę, że Ciebię też inspirują takie "jednostki" jak Ziemianin. I dobrze. Bez takich ludzi - żyjących po swojemu - świat byłby do kitu.
Cieszę się, że masz takie marzenia.
Jedź do Ziemianina i zobacz to na własne oczy.
Nie jest lekko - jeśli o to chodzi.
pozdrawiam