wtorek, 24 maja 2011

Pocałował kalafior małże



W dawnych czasach nieodłącznym elementem wszelakich festynów, na których nawet czołgi można było podziwiać – no bo nic innego wtedy nie było godnego podziwiania - była wojskowa, polowa, „maszyna” do robienia grochówki.
Przyciągała olbrzymie kolejki chętnych.
Chyba większe niż dostojne amfibie i rusznice.
Jak to mówi mój przyjaciel Jacek P. – najpierw dla ciała, potem dla ducha.
Nigdy odwrotnie.
Dźwięki z głodnego brzucha zagłuszyć mogą największą kanonadę efektownych dział samobieżnych.
W tamtych czasach w polskich domach nie wydziwiano z krewetkami czy mulami bo ich po prostu nie było.
Omlet czyniony przez jakiegoś odszepieńca budził zdumienie.
Nie powiem, że nie jadano smacznie – przypraw używając tyle co kot napłakał.
Smak potraw brał się z „dobroci” produktu.
Z soczystej marchewki, aromatycznej pietruszki i selera czy słodkich pomidorów.
Bardzo lubiłem zupę warzywną, która moja Babcia robiła z warzyw wyrośniętych na Działce.
Wrzucała do gara co akurat było dostępne na działce i czyniła – tak myślę – improwizowany warzywny bulion, w którym płyn występował chyba tylko dla zasady jako lekki sos do tych warzyw.
Podobne w strukturze zupy robią Azjaci.
Inne wszak stosując ingrediencje ale jakoś kojarzą mi się z tamtą pachnącą i bogatą w smaku zupą.
Czasami lądował w takiej zupie rak, którego Dziadek łapał chodząc na ryby.
Wszyscy się wtedy zastanawiali: co do cholery jest w tej zupie takiego, że jest taka smaczna.
Ten drobny dodatek – o którym przez długi czas nikt nie wiedział – był jak świeża wanilia do deseru.
Chciałbym zjeść kiedyś taką zupę ale mogę tylko wspomnieniami przywoływać pewne smaki, które dziś w improwizowanym szale odtwarzam w mojej kuchni.

Warzywna zupa z małżami i liśćmi kafir lime
  • 1 duża marchew – pocięta w kostkę
  • 1 mały kalafior
  • 1 mała kalarepa – pocięta w kostkę
  • 4 dymki ze szczypiorkiem
  • 2-4 malutkie tajskie ostre papryczki – lub inne ostre papryczki
  • 6 liści kafir lime
  • 3 cm świeżego startego imbiru
  • 1 ząbek czosnku – przekrojony na pół
  • 6 -8 suszonych grzybów shitake
  • masło i oliwa do smażenia
  • 12-14 małż ze skorupkami
  • kilkanaście krążków kalmarów
  • pull biber – lub innej ostrej suszonej papryki w płatkach
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku (użyłem pieprzu kolorowego)
  • 6-8 łyżek octu ryżowego
  • 2-4 łyżki sosu rybnego – fish sauce
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego 
  1. Marchew i kalarepę pokrojoną w kostkę, pokrojoną w kawałki dymkę, czosnek, małże ze skorupkami, papryczki chili, szczypior związany nicią lub dratwą wrzuć do garnka.
  2. Zetrzyj na drobnej tarce imbir i dodaj do garnka.
  3. Wrzuć liście kafir lime.
  4. Zalej dwoma litrami zimnej wody i dodaj ocet ryżowy.
  5. Zagotuj wodę i gotuj warzywa 30 minut.
  6. Wyjmij związany szczypior i wyrzuć.
  7. W tym samym czasie zalej gorącą wodą grzyby shitake na 20 minut.
  8. Krążki kalmarów smaż na oliwie z oliwek z dodatkiem masła i pull bibber około 20 minut na małym ogniu. 
  9. W połowie smażenia posyp obficie solą i pieprzem.
  10. Po 30 minutach gotowania się warzyw dodaj kalmary, pokrojony w plastry kalafior i pokrojone w plastry odcedzone grzyby.
  11. Dodaj 2-4 łyżki sosu rybnego.
  12. Gotuj na małym ogniu 45 minut – bulion powinien „pyrkać”.
  13. 5 minut przed końcem dodaj 2 łyżki jasnego sosu sojowego.


Podawaj zupę ciepłą lub chłodną – nie gorącą.
Można posypać smażoną „chińską cebulką”*

Smacznego.

*chińska cebulka
Obierz cebulę (mogą być szalotki). Pokrój w cieniutkie, równe plasterki cebulę i czosnek.
Rozsyp na blasze i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 60 stopni na 1-2 godziny lub zostaw na blasze na 4 godziny aby cebula przeschła.
Smaż na głębokim tłuszczu partiami aż będą chrupkie - lekko brązowe (smażenie trwa bardzo krótko).
Rozsyp na papierowy ręcznik i odsącz z tłuszczu.
Czosnek smaż oddzielnie bo się szybciej pali od cebuli.
Przechowuj w szczelnym pojemniku w lodówce.
Solić tuż przed podaniem.

4 komentarze:

arek pisze...

Prawdziwa fuzje smakow wyjales z za pazuchy;) Pieknie! Pozdrawiam :)

Marcin pisze...

Niezły mix, ale faktycznie, to może być bardzo smaczne. Liście limonki są świetnym dodatkiem do takich kompozycji. Ostatnio np. położyłem po 1-2 na połówkach zapiekanych cykorii.

buruuberii pisze...

Rany rak od Dziadka w zupie Babci - to dziala na wyobraznie, chyba bardziej na moja niz malze :)) Ach lubie Twe opowisci, lubie i juz!

Bereyo, odnosnie mojego przepisu na watrobke+kurczak+przyprawy+cebula watrobke spokojnei mozna zamienic miesem, w J-mie tez tak robia :)

Pozdrawiam cieplo.

Bareya pisze...

arek:: taka tam improwizacja z niezłym naprawdę skutkiem.
Dzięki za liście kafir lime.
Szkoda, że u nas ich nie można dostać.
pozdrawiam Brachu

Marcin:: Mix niezły.
I tu masz rację liście kafir lime to niezły dodatek.

buruuberii:: Dzięki. Z tych opowieści czerpie jak mogę.
Dzięki, że wpadłaś na tę zupkę.
I dzięki odnośnie wątróbka-kurczak.
ściskam cię moja droga