poniedziałek, 10 października 2011

Marco Pierre White - 3 stars-chef & KNORR



Dla mnie nie ma lepszego sposobu na soczystego i aromatycznego kurczaka – tylko kostki rosołowe knorr - mówi Marco Pierre White w reklamie knorr’a.
http://www.youtube.com/watch?v=RZnuqA_D0vc
Angielski szef kuchni, który zdobył 3 gwiazdki Michelina by je w pewnym momencie oddać, to postać zapewne kontrowersyjna ale i zdecydowanie ta postać to „wielki” kucharz, więc nie dziwi pewne oburzenie towarzyszące wyżej wymienionej reklamie, w której znakomity szef kuchni reklamuje produkt bardzo powszechny i nie przez wszystkich uznawany za zdrowy.


Marco Pierre White w wieku 24 lat zostaje szefem kuchni w Harveys gdzie jego podkomendnymi byli Gordon Ramsay i Heston Blumenthal.
Był najmłodszym szefem kuchni, któremu przyznano 3 gwiazdki Michelina.
„Jako chłopak zaczynałem karierę u wielu wspaniałych szefów kuchni jak bracia Roux w Le Gavroche.
Nigdy nie pytałem, ile godzin muszę pracować i ile mi zapłacą. Przyszedłem do nich po naukę, po doświadczenie i „filozofię. Miałem zaszczyt gotować z geniuszami.
Uważam, że restauratorstwo jest gałęzią przemysłu sprzedającą rozrywkę, a konkretnie wieczorne wyjścia. Jedzenie i wino to tylko rekwizyty.
Ktoś kto traktuje jedzenie zbyt serio, w ten sam sposób traktuje siebie.
Niestety wielu młodym kucharzom brakuje pewności siebie, co odbija się na ich pracy. Zbyt starannie przygotowują potrawy – aby ukryć brak pewności siebie.
Sukces rodzi się z arogancji.
Fernard Point  z restauracji La Pyramide w Vienne we Francji powiedział kiedyś: „Doskonałość to mnóstwo rzeczy dobrze zrobionych”. Jest twórcą la nouvelle cousine, opartej na klasycznej kuchni francuskiej, której nadał „lekkość” a wyłożył to w książce pt. Ma Gastronomie.
Podczas gotowania – mówi Marco Pierre White - nie zawsze używam soli, zwłaszcza do mięsa.
Na ogół stosuje rosół w kostkach.

Szczyptę pokruszonej kostki dodaję podczas przyrządzania wszystkich sosów mięsnych, a także zup warzywnych.
Po pierwsze jest on smaczniejszy niż sól, a po drugie przy doprawianiu sosów nie trzeba ich gotować zbyt długo, by nabrały odpowiedniego smaku.
Dzięki temu produkty są lżejsze niż mocno odparowane, zbytnio nasycone naturalną solą.
Dodanie pokruszonej kostki do wody, w której gotują się warzywa, bardzo poprawia ich smak.
Kostki te można wykorzystać przy pieczeniu kurczaka: zamiast solić mięso, z drobiowej kostki rosołowej i oleju z oliwy robimy pastę, którą smarujemy kurczaka z zewnątrz i wewnątrz.
Nie zapominajcie, że dobre jedzenie ma być smaczne.
Podczas gotowania w domu nie bójcie się korzystać z różnych gotowych produktów.
Szefowie kuchni w wielu słynnych restauracjach wykorzystują je swobodnie i bez skrupułów*.

*sam widziałem i potwierdzam to, co mówi Marco Pierre White a smak tego kurczaka zostawiam wam pod rozwagę i jestem ciekaw waszych opinii.



Aromatyczne piersi z kurczaka

2 filety z piersi z kurczaka
kostka rosołowa knorr
4-5 łyżek oliwy z oliwek lub – w moim wypadku – oleju winogronowego


Kostkę rosołową rozdrabniamy i dodajemy olej.
Rozcieramy na gładką pastę i smarujemy filety.
Wkładamy do lodówki na godzinę a po wyjęciu smażymy po 6-7 minut z każdej strony.
Nie dodajemy dodatkowego tłuszczu podczas smażenia.
Jeśli kurczak w środku jest surowy, kroimy go w duże kawałki i dopiekamy jeszcze chwile na patelni.



Jeśli nie mamy złotych płatków, którymi w Michelinowskich restauracjach pokrywa się niektóre potrawy wykorzystujemy tę wspaniałą złotą folię z kostek rosołowych i udekorujemy nasze danie według upodobań… Dozwolone są wszelkie formy, które z łatwością będziemy mogli wyciągnąć z ust.


Smacznego.

29 komentarzy:

arek pisze...

Nie mam nic przeciwko temu, ze MPW reklamuje kostki Knorr. Kazdy kto pracowal w profesjonalnej kuchni wie, ze sa one pelne tego typu produktow. Kurczak przyprawiony kostka to jednak nie moja bajka ;))
ps. resturacja MPW nazywala sie Harveys a La Pyramide jest w Vienne kolo Nicei ;))

arek pisze...

ups! bardziej Lyonu niz Nicei :)

Koraliki Sol pisze...

Bym się nie spodziewała, że na blogu zamieścisz pochwały dla glutaminianu... Dobry był chociaż ten kurczak?

maya pisze...

od kiedy przeczytalam artykul J. Steingaadena o glutaminacie sodu przestalam sie go demonizowac. Do kostek tez nic nie mam, choc uwazam je za zbyt slone. BTW: nalezy ci sie nagroda za umiejetne wsadzenie kija w mrowisko, bowiem temat jest goracy :-)

Fuchsia pisze...

Do kostek nic nie mam (czasami się przydają), ale chyba nie przyprawiłabym nimi kurczaka :) To nie mój styl gotowania, ale go nie krytykuję, bo w końcu wszystko jest dla ludzi :)

Bareya pisze...

arek:: Dzięki za "korektę"
To też sposób nie w moim stylu ale miałem nadzieję, wywołać jakąś rozmowę o profesjonalnej kuchni a tu nic.

Koraliki Sol:: Nie zamieściłem żadnych pochwał. Większość tekstu pochodzi z książki autora i jest jego osobistymi wypowiedziami.
Warto spróbować takiego sposobu. Kurczak był całkiem smaczny ale bez rewelacji. Powiem tak: smaczny ale nudny.

maya:: no dzięki, że zauważyłaś ten kij. Miałem nadzieję, że jak już zacznę bredzić o tych ozdobach ze złotka na kurczaku to wszystko się wyjaśni... A co do samych kostek to uważam, że używanie ich w dobrych restauracjach to amatorszczyzna. pozdro

Fushia:: Już wcześnie powiedziałem... ja też nic nie mam ale są kurewsko nudne dlatego dziwi mnie wypowiedź pana MPW w reklamach knorra. Choć 1.9 mln funtów piechotą nie chodzi.

eMajdak (Polka) pisze...

A niech se reklamuje i używa. Przecież nikomu nie każe robić tak samo :)
Ja tam nie używam, bo dla mnie za bardzo oszukują smak. Wolę wydobyć go innymi przyprawami.
A w dodatku jest niebiańsko przystojny :)

Uściski!

Bareya pisze...

eMajdak (Polka):: no jak si,e jest tak przystojnym i sławnym to nawet gównianą kostkę knorra da się reklamować.
Zastanawiam się ile trzeba by mi zapłacić abym reklamował kostki?
Za milion "baksów" pewnie bym kostki brukowe opylał jako rosołek. pozdro

nocny pisze...

Kostka jest o tyle nieciekawa, że glutaminianem napakowane jest mnóstwo produktów i jej "smak" jest tak jak pisałeś nudny. Przyjemność w gotowaniu tak sobie rozkminiam, podobnie jak w muzyce, to spotkanie z czymś czego się nie zna, ale się podoba/smakuje.

Bareya pisze...

nocny:: i tu się pan nie mylisz i porównanie zacne czynisz. Gotowanie jest podobne do muzyki. A kostka rosołowa to muzyczny "loop" - żeby to jeszcze na 7/8 a to nudne cztery/czwarte.
pozdro

maya pisze...

prawdę mówiąc spodziewałam się więcej dymy :-) Tymczasem dyskusja się nie wywiązała, choć glutaminat (notabene naturalnym polepszaczem smaku jest parmezan i zestaw bazylia pomibdor - obydwa naturalne polepszacze zawierają ten sam związek chemiczny co ’sztuczny’) działa na ogół zaostrzająco i nie tylko smak. Czekałam na komentarze anty: m.in o poznawaniu smaku glutaminatu w potrawie :-) choć jest on zupełnie bez smaku, ewentualnych alergiach, bólach głowy, bezsenności itd.

oninchoco pisze...

Jemu już wolno wszystko... a czy to pochwała glutaminianu? Chyba nie.
Nie ma co się oszukiwać, 3/4 ludzi gotuje w domu z kostek i już tego nie zmienimy.
Reklama to jedno, a ilość przepisów jaką przy okazji daje ludziom w filmach Knorra to drugie. Sam zawsze mówi - make the best of what you've got - czyli uczciwie, z kostek. Jeśli chociaż jednego zbłąkanego Anglika zawróci z drogi mrożonych obiadów to i tak dobrze. A przeciętny kurczak, czy z Knorrem czy bez, i tak jest zwykle nienajpyszniejszy :)

Bareya pisze...

maya:: o glutaminianie pogadamy sobie kiedy indziej. A tam poza tym to jak zauważyłaś blogi raczej nie służą dyskusjom i nie naciskam...

oninchoco:: szczerze powiedziawszy nie obchodzi mnie, że 3/4 ludzi gotuje z kostek. Niech gotują.
pozdrawiam

Ojciec Dyrektor pisze...

Glutaminian sam w sobie nie zły, pod warunkiem, że występuje w potrawie w naturalnej postaci czyli jak napisała Maya w suszonych pomidorach czy parmezanie.

Kuba pisze...

Hej, Bareyo - poruszyłeś bardzo ciekawy temat. Sam z początku nie dowierzałem, że MPW reklamuje kostki rosołowe.
Cóż - nie pozostaje mi nic innego jak spróbować takiego kurczaka - tylko to pozwoli mi zająć jakieś stanowisko.
Pozdrawiam!

Bareya pisze...

Ojciec Dyrektor:: święta prawda ojcze dyrektorze.

Kuba:: temat jest nieciekawy i nudny ale dla amatorów poszukiwaczy wart przetestowania.

Anonimowy pisze...

Kostka rosołowa to krok, mały bo mały ale krok, w kierunku kuchni fastfoodowej; a nie o ten kierunek przecież chodzi. Ale co ja tam wiem, ja tylko czytam.
pzdr

nobleva pisze...

Jemu można, wielu innych pogrzebałoby żywcem swoją karierę taką reklamą; on osiągnął już wszystko ... może ma już wszystko w nosie a może wprost przeciwnie: chce o sobie przypomnieć. Tak czy inaczej na pewno ma uśmiech na twarzy w drodze do banku ;)

Bareya pisze...

Anonimowy:: Racja brachu, racja...

nobleva:: no on ma wszystko w nosie ale jako bardzo rozsądny człowiek pieniędzy do tej kategorii nie zalicza - i słusznie.

malina pisze...

Problem polega na tym, że jak się idzie zjeść do restauracji, to raczej nie po to, żeby jeść żarcie przygotowane z półproduktów, a, że ludzie używają ich w domu i będą używać, to pewne, sama używam kostek, bo jak potrzebuję szklankę rosołu do innego dania, to nie zaczynam od gotowania rosołu dzień wcześniej, tym bardziej, że za zupami nie przepadam, ale w skali restauracji, to nie jest problem mieć wywar, prawda? Patrząc na Marco Pierre White zastanawiam się, czy zrobił to dla kasy, czy to po prostu prowokacja z jego strony? Co do glutaminianu, to nie ma co demonizować, Chińczycy dodają go do każdej potrawy, ile razy zdarzało mi się gotować ze znajomymi Chińczykami (mieszkałam w Chinach) wee-jee (glutaminian) był obowiązkowym dodatkiem, "bo sprawia, że wszystko jest smaczniejsze" i zawsze miałam glutamnian w domu. A ten kurczak, jakoś do mnie nie przemawia, raczej nie spróbuję.

Naleśnik pisze...

Niezła historia z nim : D

Anonimowy pisze...

To, że bardzo rzadko zamieszczam u Ciebie jakiś komentarz, nie znaczy że nie czytam! -- czytam, ale od dłuuuuugiego czasu nie mam czego czytać!!
Co jest grane? - czy jakiś leń Cię napadł, czy może zaistniało coś gorszego, zdrowotnego???
Daj chociaż jakiś komunikat żeby nas uspokoić.
Pozdrawiam!
gregg

Bareya pisze...

gregg:: dzięki, skoro ktoś to czyta to może jak się pozbieram do kupy dalej będę pisał. pozdrawiam i dzięki za troskę he he...

Bea pisze...

Bareyo, czyzbys uwazal (jak piszesz w komentarzach...), ze wszystko jest tylko kwestia odpowiedniej kwoty? Mam nadzieje, ze nie ;)
Jedzac w restauracji niestety nie mam pewnosci, jak dana potrawa zostala przygotowana, w domu jednak na szczescie mam wybor. A ze efekt smakowy nie bedzie 'restauracyjny'? Jakos to przezyje ;)

Pozdrawiam!

ziemianin pisze...

Bareyo kochany! znowu siodło? ty jak na huśtawce, a kostki nie stosuj, przeczytaj skład, tyle jest obecnie szlachetnych soli, choćby himalajska, a jak masz spleen wsiadaj w auto i przyjeżdżaj, wypędzimy.

muzyka radiowa pisze...

mmmm alesz to przepysznie wyglada :D mmm

kwatera Gdynia pisze...

Po ilości komentarzy widać, że przepis się podoba.

elizka seniorka pisze...

Ja tylko dodam,ze trzeba odróżniać glutaminian naturalny od sztucznie wyhodowanego.

Ten naturalny ystępuje w mięsie, rybach, owocach morza, warzywach (np. pomidorach, ziemniakach), mleku, serach. Jest nawet w pokarmie kobiecym, i to w wielokrotnie większych ilościach niż w mleku krowim! Wiadomo,ze został wyizolowany w 1908 r. z pewnej odmiany wodorostu. Glutaminian syntetyczny powstaje w wyniku fermentacji bakteryjnej na pożywce z cukru, melasy lub skrobi.
Niestety przyczynia się do wzrostu wagi u spożywających go.
Wywołuje też wieeeele innych paskudnych dolegliwości.Można sobie postudiować ,na przykład tu: : http://wolnemedia.net/zdrowie/dlaczego-glutaminian-sodu-jest-szkodliwy/

Eugeniusz Bareja pisze...

elizka seniorka:: Łoboże, że jeszcze ktoś czyta tego bloga...
Co do glutaminianu - to jedna wielka dupowatość. Chyba nie dość w tekście to zaznaczyłem bo to co mówi Marco - nie jest moją opinią ani wypowiedzią. pozdrawiam