środa, 12 maja 2010

Szczawiowa w bułce


Prędzej do frezarki głowę bym włożył niż szczawiową zjadł, myślałem kiedy Dziadek tego chwasta zbierał na polu i kazał mi go na miejscu posmakować.
Przysiąc bym mógł, że wszystkie okoliczne krowy odwróciły w tamtym momencie swe łby, kiedy wykrzywiłem swoją twarz jakby dostała się w szczęki imadła. Zawyłem prawie i myśl mi przeszła takowa, że mój Dziadek zwariował, aby po polu łazić i zbierać wiktuały na nasz przyszły obiad.
Wyobraziłem sobie po prostu, że parsknę tą zupą przy obiedzie na domowników zamieniając nasz dębowy stół w zwykły chlew i będę miał spokój do końca świata.
Jedna kontrolowana akcja zapewni mi szczawiową nietykalność.A kiedy parująca zupa stanęła na stole wydawało mi się przez chwilę, że umieszczone w niej połówki ugotowanych jak, jak oczy jakiegoś gada, gapią się na mnie zdolne parsknąć śmiechem, kiedy włożę łyżkę tego kwasu do ust.
Ręka mi się poczęła trząść jak u zawodowego alkoholika i stało się najgorsze.
Nie padłem trupem przy stole, torsje, które miały mnie zbawić od złego szczawiowego nie przyszły a ręka powędrowała kolejny raz w kierunku talerza. Zdrajczyni jedna, nabrała łyżkę kolejnego aromatycznego bulionu z majerankiem, w którym pojawiły się pokrojone w kosteczkę ziemniaki i rozpływające się w ustach warzywa. Warzywna zupa lub rosół mi na myśl przyszedł a nie kwaśnica zieloniasta, jaką w wyobraźni sobie wcześnie sprokurowałem.
A kiedy zdradziecka ręka zjadła jajeczne oczy a język bez żadnego słowa wylizał talerz wstyd mnie naszedł okrutny na podejrzenie, że Dziadek mógłby podać na obiad coś, co nie będzie absolutnie doskonałe. Że zgłupiał i w oszczędności jakieś kuriozalne wpadł, aby po polu biegać w poszukiwaniu jedzenia.
Co roku tęsknię do szczawiowej wyczekując czasu, kiedy będę mógł uzbierać kilka garści tego chwastu i próbować z niego uczynić coś, co by przypominało tamten smak.
Świetna to była lekcja kulinarnej pokory, która na szczęście pozostała mi do dziś.
Danie to podaje w bułce wysmarowanej ciastem naleśnikowym zapieczonym w piekarniku, dzięki czemu bułka nie przemaka od płynu.
Do bułki wkładam przekrojone na pół ugotowane na twardo jajko.
Przykrywam pokrywką z bułki z zapieczonym na wierzchu serem.

  • 1 marchewka
  • pęczek szczypiorku
  • ¼ selera
  • 1 korzeń pietruszki
  • łyżeczka trawy cytrynowej ze słoiczka
  • 2 garści liści szczawiu
  • szklanka bulionu cielęcego
  • sól
  • 10 ziaren pieprzu
  • pieprz kolorowy
  • łyżeczka majeranku
  • pół łyżeczki cząbru
  • 2 liście laurowe
  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 2 dymki z łupinami (lub mała cebula)
  • ser do posypania 

Do garnka wlewam dwie łyżki oleju i łyżkę masła.
Podsmażam na tym pokrojony pęczek szczypiorku na małym ogniu około 5 minut.
Dodaje startą na tarce 1 marchew, ¼ selera i 1 korzeń pietruszki.
Podsmażam 2-3 minuty i dolewam 1.5 litra wody i szklankę bulionu cielęcego.
Wrzucam 2 liście laurowe i 10 ziaren pieprzu czarnego i 2 cebulki dymki w łupinach (lub jedną małą cebulę z łupiną).
Gotuje 20 minut.
Jednego ziemniaka kroję w kostkę i dodaje do wywaru.
Gotuje 10 minut.
Wsypuje łyżeczkę majeranku.
Kroję drugiego ziemniaka w kostkę, dodaje do wywaru i gotuje 20 minut.
Kiedy dodam drugiego ziemniaka na patelni na łyżce masła smażę 5 minut drobno pokrojony szczaw z łyżeczką trawy cytrynowej ze słoiczka.
Szczaw dodaje na 10 minut przed końcem gotowania i solę zupę do smaku.
Kiedy zupa przestanie się gotować dodaje zahartowaną śmietanę (śmietanę wlewam do kilku łyżek zupy a następnie przelewam do garnka, w którym się ona gotowała)
Na samym końcu posypuję zmielonym świeżo kolorowym pieprzem.
Smacznego życzę

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

...też kocham szczawiową z jakiem :).....nie dawałam nigdy tej trawy...co to takiego??....
Majka

Holden Caulfield pisze...

nie wiedziałem, że "na kaca", ale szczawiową lubię od dziecka - a dzieckiem jestem nadal, więc mi nie minęło:))), pozdrawiam

Paula pisze...

mmm, moje smaki z dzieciństwa :) lubię, ale bez jajka :) podoba mi się sposób podania tej zupy!

grazyna pisze...

A ja szczawiową zawsze lubiłam i niedawno znalazłam szczaw na łące i zrobiłam wczoraj, taka klasyczną w talerzu. Twoja wersja bardzo ekskluzywna i na pewno pyszna :)

Ivon pisze...

Bardzo ale to bardzo lubię zupę szczawiową. Twoja wygląda niesamowicie !!!! Przypomniałaś mi, że czas na tą zupę i u mnie :)


Pozdrówka !!!

Nivejka pisze...

Widać w chlebku nie tylko żurek można:)

lo pisze...

Uwielbiam szczawiową. Też niedawno pisałam o niej na swoim blogu. Niesamowicie podoba mi się ten pomysł z podaniem jej w chlebku. Na drugi raz tak ją podam, a ten drugi raz będzie jutro.

Bareya pisze...

Majka:: Trawa cytrynowa to przyprawa. O smaku podobnym do cytryny. Wspaniale wzbogaca smak np. w szczawiowej. Mozna kupic w sloiczku

Holden:: moja bulionowa wersja szczawiowej zdecydowanie nadawalaby sie na kaca.

Paula:: W buleczce wyglada milo taka zupka.

grazyna:: jaka tam ekskluzywna...ale w smaku wyszla znakomita

Ivon:: podawac z pokrywka zapieczona z serem. Taka zupa niespodzianka.

nivejka:: w buleczce, w buleczce. Taki malutkie szczescie

lo:: zupy w bulkach i chlebkach to dobry pomysl na danie ale bardziej pracochlonna

mag-43 pisze...

a ja w spiżarce zawsze trzymam słoik szczawiu z ogrodu.wtedy nawet zimową porą można błysnąć zielenią po oczach

Bareya pisze...

magu:: no to jest dobry pomysł z tym szczawiem w słoiku. Tylko ciekawym czy on podobnie potem smakuje... No i jak on w tym słoiku tyle czasu wytrzymuje?