wtorek, 25 stycznia 2011

Śledź na gruszkowym sherry z boczkiem i fasolą


Rozprawiałem kiedyś z moimi dwoma przyjaciółmi, których poznałem w jednej z agencji reklamowej, w której pracowałem o najlepszej potrawie jaką lubimy.
Tatar był na czołowym miejscu.
W wersji z kaparami, z marynowanymi pieczarkami itd.
Podstawą jest jednak surowe mięso z polędwicy wołowej.
Surowe mięso.
Dla niektórych to nie do przyjęcia.---------------------------------------------------------------------------------
- A ja, „moją” spytałem: co lubi najbardziej. Powiedział kolega, który jest tak biegły w photoshopie, że z łatwością z polskiej zrobi chorizo.
- Surowizny nie jem, to chore – odpowiedziała narzeczona.
- A śledzie lubisz i jakoś ci to nie przeszkadza – padła szybka riposta.
- Śledzie, śledzie, pewnie, że lubię śledzie. Tobie się coś pomyliło kochany.
I wtedy ukochana zamieniła się w bladą twarz zrozumiawszy – po uprzednim wyjaśnieniu – że od lat wielu zajada się czymś czego tak bardzo nie lubiła – surowego mięsa.
Czasami rzeczy mają się inaczej niż wyglądają.
Nie dopuszczamy myśli o zjedzeniu surowych części zwierząt, kaszanki z miodem czy czekolady z boczkiem.
Mimowolnie uciekamy przed smakami, które z jakichś powodów nie sumują się nam jako dobre. Stoją jakby na innych biegunach kulinarnego stołu a to tylko pozory.
Wystarczy tylko spróbować aby przekonać się o tym, że nasze „opory” to zwykłe przyzwyczajenia i strach przed „nowym”.
Na szczęście pozbyłem się tego strachu dawno temu… „Stół zrobił się szeroki i robi się z każdym dniem coraz szerszy i szerszy.
To właśnie lubię lubię w kuchni – olbrzymi stól bez granic.

Śledź na gruszkowym musie z boczkiem i fasolą z cząbrem

300 ml śmietanki 36%
2 łyżeczki posiekanej pietruszki
pół łyżeczki pieprzu, sól
2 gruszki
1 mały miękki banan
3 łyżki cukru
pół łyżeczki esencji waniliowej
100 ml shery cream
2 łyżki soku z cytryny
250 g zielonej fasolki mrożonej
1 łyżeczka cząbru
8 plastrów wędzonego „domowego” boczku
8 plastry bekonu
8 filetów z matiesa
8 łuskanych orzechów włoskich

Śmietankę wlej do miksera, wymieszaj z drobno posiekaną nacią pietruszki i solą.
Zmiksuj aż przybierze gęstą postać.
Obierz gruszki i banana.
Z gruszek usuń gniazda nasienne.
Pokrój gruszkę na drobne kawałki a banana w plastry.
Banana, gruszki, cukier, enencję waniliową i sherry.
Podgrzej w rondelku z sokiem z cytryny.
Duś powoli aż składniki będą bardzo miękkie.
Przełóż do miksera i zmiel na puree.
Fasolę wrzuć na mała ilość wrzątku (tak aby ledwo przykrywał fasolkę) dodaj cząber i gotuj kilka minut aby fasolka była jędrna i się nie rozpadała.
Odlej wodę z fasolki.
Plasrty boczku usmaż na patelni aby były lekko chrupiące.
Pod koniec smażenia dodaj plastry bekonu przecięte na pół.
Filety ze śledzia wymocz w mleku i osącz na papierowym ręczniku.
Zawiń filet, zepnij wykałaczką.
Na talerz połóż dwie łyżki puree gruszkowego.
Na nim postaw śledzia a do jego wnętrza nalej śmietanki pietruszkowej i posyp orzechami tłuczonymi w moździerzu.
Do środka śledzia włóż smażony boczek, bekon i kilka kawałków fasolki.
Podawaj z posolonymi smażonymi z curry ziemniakami.

Smacznego

18 komentarzy:

ewelajna pisze...

O, Barejko... cudnie pojechałeś, bo tak wielu mówi, ze suszi to nie, ale nie zdają sobie sprawy że ten rodzimy śledzik to też surowizna.
Mus gruszkowy to jakaś bajka...:)
Ostatnio jadłam świeżo złowioną rybę z sokiem z limonki i sosem sojowym - pycha:)
Niech Ci się przyśnią śledzie w ... okularach;)

burczymiwbrzuchu pisze...

Siedzę zawalona książkami i głodna, a tu takie pyszności!! Naprawdę ciekawe połączenie
Pozdrawiam, Śliwka

Ag Pe pisze...

To bardzo ciekawy przepis i nietypowy smak. To, że śledzie na słodko są dobre - wiem, ale z gruszką? Zaintrygowałaś mnie.

Fuchsia pisze...

Mus gruszkowy....mmm! Bajecznie się prezentują te Twoje śledzie. Może i to surowizna, ale jaka pyszna!

Kuba pisze...

Bareyo, uwielbiam łamanie barier i oporów przed czymś nowym. Sam nieraz się wzdrygam na myśl o spróbowaniu czegoś, ale ten pierwszy odruch tylko pobudza moją ciekawość. Oczywiście nie wszystko lubię (jak wspomniany przez Ciebie tatar), ale zawsze chętnie spróbuję, bo lubię wiedzieć…

Pół roku temu byłem na warsztatach kulinarnych, gdzie szef Mirosław Jabłoński serwował nam takie smakołyki jak pieczona perliczka z sosem malinowo-pomidorowym, pierożki faszerowane czekoladą i bakaliami podane z sałatką z truskawek i sosem lawendowym, jednak szczytem łączenia smaków okazał się tatar z łososia na grzance ziołowej z sorbetem gruszkowo-bazyliowym. Niebo w gębie, choć pierwsza myśl była taka: to nie może być jadalne.

Dzięki za odkrywanie nowych obszarów stołu :-)

Nivejka pisze...

Wszystko cacy, poza jednym: śledziom mówię zdecydowane NIE!;)

arek pisze...

Kurcze umknal mi Twoj post dziwnie jakkos, ale wczoraj caly dzien tworzylem dzielo do szkoly ;) Usprawnialem restauracje, ba restauracje, hotel caly :) ale juz po, kilka tygodni wolnego zanim znowu cos trzeba bedzie napisac.
Do tematu jednak. Trafiles mi z tym sledziem idealnie. dodatki swietne! A wiesz,ze ja tez ostatnio kombinuje z gruszkami? Moze cos nawet wrzuce na bloga;)Pozdro i trzymam kciuki za kolacje w DAKAWO, szkoda , ze nie moge przyjechac. Menu zacheca i to bardzooo!

Bareya pisze...

ewelajna:: suszi to ryż z dodatkami mięsa a sashimi to mięso z dodatkami warzyw etc. Czyli nasz sledź to czysta postać surowizny z odrobiną dodatków.
Mus gruszkowy z sherry to bajka - fakt.

burczymiwbrzuchu:: Dzięki - połączenie wyszło bardzo ciekawe.

Ag Pe:: Nietypowy smak i owszem. Zaskakujący.

Fuchsia:: Surowizna nadzwyczaj aromatyczna. Kompozycja smaków wyszła bardzo ciekawie, bez zgrzytów.

Kuba:: I to mi się podoba chłopie.
I nie mówię tu o smakach na siłe bo te można wymyslać przez całą dobę ale trafić w sedno jest bardzo trudno.

Nivejka:: Może by tak Pani zrobiła i się przekonała czy wogóle śledz be jest na zawsze z jakichś względów?

Arek:: Ależ jak to umkął - przecież jesteś i cieszy mnie to, że gruszka ci nie tyle obca co trafiona. Wiesz - to dania na prawdę ma zajebisty potencjał.
p.s. byłbym na prawdę wniebowzięty móc cię gościć ale ręce by mi się trzesły ze strachu jak przed pisaniem matury.
Jak się podszkolę to cię oficjalnie zaprosze i wyślę po ciebie jakiegoś samochoda albo awionetkę. Szybowiec - no.
pozdro Brachu

Czyprak Antoni pisze...

Ja to prosty chłop jestem i jak wcinam boczek z marmeladą brzoskwiniową to nie dlatego, że łączę smaki, tylko wtranżalam co znajdę w lodówce, ale muszę powiedzieć, że gdyby akurat trafiło się, że w lodówce miałbym te banany, gruszki, śledzia, boczek i inne igrediancje, to pewnie byłbym zadowolony pochłonąwszy to wszystko zaodraz ;)
Co do surowizny, to dużo jej wokół. Poza tatarami z łososia czy wołowinki albo śledzia, mamy bowiem wędliny i łososia wędzone na zimno (właśnie pogryzam wędzoną surową kiełbasę), genialny surowy wędzony boczek, słoninę, która przyprawiona, silnie zmrożona, jak nic innego idzie z chlebem razowym pod wódeczkę...
A wracając do posta, dobra robota, Kumie! Nieźleś to sobie wykombinował!

Moja Kawiarenka pisze...

Skoro Szwedzi jedzą zgniłe śledzie z marmoladą?
A tak w kwestii formalnej, mówimy tu o musie czy przecierze z gruszek?

Bareya pisze...

Moja Kawiarenka:: nie wiem jak się odnieść do tych zgniłych śledzi z marmoladą więc co do musu czy przecieru to moim zdaniem z przepisu wynika, że uczyniłem coś na wzór "musu. Można by powiedzieć jak by się uprzeć - paciaji.

Bareya pisze...

Czyprak Antoni:: Ja kumie też prosty jestem ale czasami po pijaku mi się na wydziwianie bierze.
A te wędliny na zimno to wiadomo, że rarytas dostępny dla niewielu.
A z chlebem razowym pod wódeczkę. A niech Cię - smaka mi narobiłeś.
pozdrawiam

Polskie Blogi Kulinarne pisze...

Zapraszamy do przyłączenia się do powstającej listy POLSKICH blogów kulinarnych: http://polskieblogikulinarne.blogspot.com/

Pozdrawiamy:)

MajaK pisze...

...zapraszam po wyróżnienie :)....
http://swiatyniemozliwe.blogspot.com/2011/01/wyroznienie.html

marya pisze...

ja niby surowego unikam, ale surową sałatę jem i mleko pijam,
czuję że namówiłbyś mnie do spróbowania wszystkiego:)

Bartek pisze...

Odważne. Ja bym się bał.

Bareya pisze...

Bartek:: Dajze spokoj. Swietnie polaczenie smakow. Wyprobuj kiedys slone ze slodkim. Gwarantuje, ze poplyniesz dalej niz myslisz.
pozdro

śledziożerca pisze...

a śledzia z truskawką, to da się?
ja w ogóle ubolewam że tak mało jest naprawdę ciekawych przepisów na śledzie :(