wtorek, 8 marca 2011

Bobkowy pasztet selerowy



Pasztet to była kiedyś „nieciekawa sprawa”.
Stawało się przed rodzicielskim audytorium i był pasztet.
Zamiast noża był szlaban.
A tak między nami - to była raczej pasztetowa w grubym flaku i wyglądała jak za krótki i powyginany wąż boa w nieznanym kolorze.
Jadłem ją nawet na studiach, była tak dobrej jakości.
Niekoniecznie zreszta chodziło o jakość bo osobiste finanse były przesunięte nie w kierunku lodówki a barku, który co prawda mógł się mieścić w lodówce o ile się taką posiadało.
Pasztet, ten z foremki, pieczony w piekarniku pojawił się dużo później.
Zawsze był dla mnie czymś nieosiągalnym tak, jak produkty do niego użyte: królik, bażant, dzik itp.
Podziwiałem go bardzo długi czas zanim sam się za niego wziąłem z różnym skutkiem ma się rozumieć.
Pasztet był dla mnie produktem z mięsa.
Kojarzyłem go tak samo jak kotleta czy hamburgera.
Konkretnie danie z konkretnych produktów.
Tak mi się przynajmniej wydawało.
Potem przyszły polędwiczki z kury, kotlety z tofu, kiełbaski bez mięsa i steki nie wiadomowo z czego.
Byłem przekonany, że nie może być czegoś takiego jak rostbeef z ciasta czy dziczyzny z indyka.
Tak samo było z pasztetem.
Musiał mieć w sobie mięso, tak samo jak człowiek serce.

I jeśli mogą być ludzie bez „serca” to może być i pasztet bęz mięsa.
I jeśli "proces" determinuje i narzuca temu daniu swoją nazwę – niekoniecznie mnie jeszcze do nie dawna przekonującą – to smak narzuca mu Twórca.
Przez duże tfu – ma się rozumieć.
A kiedy wpadłem na ten przepis i zobaczyłem, że podstawowym w nim zawartym składnikiem jest seler, zakrzyknąłem w duchu: To będzie „wielki” pasztet.
I wielkie audytorium, bo jadło go w jednym momencie około 20 osób.
Wszyscy byli „wpasztetowzięci”, a ja dziękowałem w myślach pani Jadwidze Bobek, nauczycielce z Bolesławca od której zaczęrpnąłem inspirację.
Nie od Amaro, Ferana Adrii, Arzaka, Yannick’a Alleno, Petera Gilmor’a, Dawida Changa czy Marcus’a Waering’a, których ostatnio pilnie studiuje.
Od nauczycielki pochodzi ten zacny przepis…
Ale pasztet co?



Pasztet z selera

  • Seler – 1 kg po obcięciu skóry
  • 250 g żółtego sera (bursztyn)
  • 200 g pieczarek
  • 100 g masła
  • ¾ szklanki mleka
  • 4 jajka
  • 100 ml oleju rzepakowego (Rutkowskich)
  • 3 czubate łyżki płatwków owsianych
  • 2 pszenne bułki
  • po 100 g śliwek kalifornijskich, rodzynek, ziaren sezamu i ziaren słonecznika
  • po 2 łyżki świeżego koperku, naci pietruszki
  • pół łyżeczki gałki muszkatałowej
  • łyżeczka curry
  • pół łyżeczki imbiru
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka pieprzu syczuańskiego
  • sół i pieprz do smaku
  • bułka tarta i olej do wysmarowa foremek 
  1. Selery ugotować, ale nie rozgotować.
  2. Ostudzić i obrać.
  3. Pieczarki pokroić w małe plasterki i udusić (10 min) na maśle (ghee) dodając proszek imbirowy i posiekany drobno czosnek.
  4. Płatki owsiane namoczyć w mleku razem z bułkami, rodzynkami i śliwkami.
  5. Zostawić na 10 minut i zemleć (ja drobno wszystko posiekałem).
  6. Selery zetrzeć na tarce na najmniejszych oczkach.
  7. Posiekać drobno uduszone pieczarki i dodać do bułek, śliwek i rodzynek.
  8. Dodać starty na tarce na grubych oczkach ser, żółtka jaj, ziarna sezamu i słonecznika wcześniej uprażone na patelni.
  9. Dodać przyprawy oraz olej i delikatnie wymieszać z pianą ubitą z białek.
  10. Masę wyłożyć do wysmarowanych olejem i posypanych bułką tartą 2 foremek (do keksów).
  11. Piec 35-40 minut w piekarniku nagrzanym do temp. 190 stopni.
Pasztet podałem z sosem pietruszkowo-chrzanowym.
Pasztet smakuje ciepły z zimnym sosem i odwrotnie, zimny pasztet z ciepłym sosem.
Warto wypróbować obie opcje.

Smacznego

17 komentarzy:

MajaK pisze...

...pracochłonne ale chyba warte wypróbowania - zapachniało pięknie :).....

Lekka pisze...

Wygląda ekstra!
Zawsze lubiłam pasztety - to specjalność mojej mamy - a ostatnio jestem zafascynowana selerem - Twoja kombinacja więc zainteresowała mnie szczególnie.:)
Niezły pasztet!:)

hania-kasia pisze...

Ciekawe zestawienie składników. Myślę, że by mi smakował.

maya pisze...

Bede robic, bo latwy sie wydaje. No i egzotyczne, czyli ortodoksyjne, skladniki. A noz widelec bedzie nam bardzo smakowal i wejdzie do panteonu ulubionych pasztetow?

arek pisze...

Niezly pasztet :))I oto chodzi! zeby czerpac inspiracje z takich ludzi jak Pani Jadzia bo one duzo wiedza;) jak myslisz skad wymienieni przez Ciebie szefowie czerpia swoje inspiracje? od takich pan- to jest prawdziwa inspiracja!!

zczajkowski pisze...

To jest pasztet, który podawałeś na degustacji serów zagrodowych w DaKaWo ?

wykrywacz smaku pisze...

interesujący, musi być pyszny jak to zwykle z takimi dziwadłami :)

dorota20w pisze...

poproszę odrobinę ;)

Emma pisze...

świetny przepis, my uwielbiamy pasztet z cukinii, ale przy tym to chyba mój się chowa :)

aga pisze...

z selera... to ciekawa wersja pasztetu:)

Kuba pisze...

Bardzo fajny przepis. Tak się przymierzam do podobnego pasztetu i chyba zainspirowany Twym dziełem w końcu podejmę się :-)
Pozdrawiam!

Bareya pisze...

MajaK:: Wcale nie jest taki pracochłonny.

Lekka:: Smakuje ekstra.

hania-kasia:: No ten zestaw składników mnie zaintrygował.
Ale pasują do siebie jak ulał.

maya:: Pewnie, że łatwy i coś czuje, że przypasuje ci bardzo.

arek:: Pani Jadzia wymiata bez dwóch zdań. A szefowie skąd czerpią tego ja nie wiem - ale niech żałują jeśli nie mają w pobliżu takich Pań Jadwig.

zczajkowski: To jest dokładnie ten pasztet.

wykrywacz smaku:: Jest pyszny, interesujący i nie nazwałbym go dziwadłem.

dorota20w:: proszę pół foremki. smacznego

Emma:: Robię też z cukini i wiem, że też jest rewelacyjny.

aga:: Jak najbardziej ciekawa. W połączeniu z tymi nasionami sezamem
i bakaliami wyszło coś bardzo miłego dla języka.

Kuba:: Warto Kuba, warto.
Dzięki za komentarz.

:: pozdrawiam wszystkich

Ojciec Dyrektor pisze...

Jadłem go. :) Jest rewelacyjny, polecam wszystkim.

Komarka pisze...

Pasztetową we flaku też pamiętam i lubię do dziś :) Pasztet selerowy to dla mnie nowość, ale bardzo przekonuje mnie to połączenie z imbirem, curry i sezamem.

Bareya pisze...

Ojciec Dyrektor:: Ojcze - cieszę się, że smakował bo smak masz zacny.

Komarka:: Zdecydowanie polecam zrobienie tego prościutkiego dania. I w lodówce może leżeć dość długo. To chyba plus...

Bea pisze...

Ja nascie lat temu zakochalam sie tutaj w pasztetach 'wege' i tak juz zostalo :) Selerowy tez juz pieklam, ten jednak jest wspaniale wzbogacony wieloma swietnymi dodatkami; z cala pewnoscia wyprobuje Bareyo :)

Pozdrawiam sedecznie!

Bareya pisze...

Bea:: No pani Jadzia trafila z dodatkami w tym pasztecie. A w Twoim wydaniu moze byc bardzo oryginalny.
Czekam zatem na Twoja wersje.
pozdrawiam