niedziela, 8 sierpnia 2010

Karaibski UDEK - słodki gulasz z kurczaka


Z kuchnią karaibską, archipelagiem Karaibów i najbardziej znaną mi Jamajką, nieodłącznie kojarzyłem z reage, roześmianymi ludźmi, wspaniale nudnymi rajskimi plażami, z kokosowymi palmami, rumem, fikuśnymi drinkami, egzotycznymi owocami i bezkresem wody z całym ich wewnętrznym bogactwem. Nie spodziewałem się, że w tamtych rejonach odnajdę niesamowite połączenia smaków i olbrzymią krainę pachnącą grillowanym mięsem.


 A to właśnie grillowane potrawy, uprzednio najczęściej marynowane czasami w dwudziestu  składnikach, wydają się być podstawą tej kuchni gdzie ryby uważa się za pokarm biedaków.
Nie dziwią mnie już steki, smażone kotlety, pieczenie czy kurczak a la suszona wołowina.
W południowo zachodniej części
Puerto Rico istnieje „wieprzowa autostrada” czyli region nazywany „wieprzowym zagłębiem.



Pokaźny odcinek wyspy zapełniony miasteczkami gdzie grillowane potrawy osiągnęły absolutną doskonałość. W miasteczku Guavate wydaje się, że oprócz restauracji i barów z grillowanym mięsem nie istnieje nic innego.



W najlepszej restauracji tego regionu, w „El Rancho Original” piecze się całe prosięta nad wolnym ogniu czyniąc mięso intensywnie wieprzowym, miękkim jak masło.
Mięso zwyczajowo przyprawia się przed „obróbką” macerując je dobę a następnie smaży lub grilluje.
Ten sposób przygotowywania mięsa nazywa się „jerk”. 



Przed przybyciem Kolumba rdzenni Karaibowie i arawakowie polowali na liczne w tym regionie dziki. Znaleziono przy tym doskonały sposób na przechowywanie mięsa przez pieczenie nad dymem i marynowanie go w wielu składnikach, z których bardzo częstym było ostre chili.
Metodę tę jednak udoskonalili cudzoziemcy. 



Przywiezieni przez kolonistów niewolnicy – Moronowie – uciekając w góry, tworząc na nich całe osiedla, polowali na wszędobylskie dziki, które faszerowali papryką chili i ziołami, owijali w liście bananowca i umieszczali w jamie wypełnionej gorącymi kamieniami gdzie tliło się drewno. Po kilku godzinach powolnego pieczenia mięso osiągało pełnię swego smaku – zyskiwało soczystość i oryginalny aromat zależnie od przypraw. 

Zamarzyłem o odwiedzeniu Guavate, mieście pachnącym grillowanym rumianym mięsem, gdzie można jeść bez sztućców wkładając po prostu twarz do potrawy.
Pozostaje mi aromatyczny kurczak, który zaskoczył mnie aromatem i słodką soczystością.
W przepisie użyto mięsa z udek kurczaka, które pozbawiono kości i skóry pozostawiając tylko chude części.
Mimo pokaźnej ilości składników, danie to jest wyjątkowo proste a jedynych trudności nadaje mu wykrawanie z udek ich chudych części.






Karaibski słodki gulasz z udek kurczaka – dla 4 osób

  • 1 cebula
  • 3 pomidory (około ½ kg)
  • 1 łodyga selera naciowego
  • 1 łyżka szczypiorku
  • 3 łyżki natki pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka świeżego tymianku
  • 2 łyżki soku z limetki
  • 3 łyżki słodkiego sosu chili
  • ½ łyżeczka soli
  • ½ łyżeczki czarnego pieprzu (świeżo zmielonego)
  • 600-700 g mięsa z nóg kurczaka (obrane z kości i skóry)
  • oliwa
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 2 szklanki bulionu z kurczaka (500 ml)
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego
  • 2 marchewki (250 g)

  1. Do miski włóż drobną cebulę, pomidory, szczypiorek, selera naciowego, pietruszkę, tymianek – drobno posiekane, sok z limetki, sos chili, sól, pieprz i rozgnieciony czosnek. 
  2. Wymieszaj marynatę z mięsem kurczaka i włóż na noc do lodówki (można też przygotować mięso rano).
  3. Rozgrzej oliwę, dosyp cukier i podgrzewaj chwilę. Wyjmij mięso z marynaty (płyn zachowaj) i usmaż.
  4. Dolej bulion, przecier pomidorowy i płyn z marynaty. Dodaj marchew pociętą w plastry i duś na małym ogniu 30-40 minut, co jakiś czas mieszając.
  5. Po 30 minutach zdejmij pokrywkę i zredukuj płyn o połowę. Uważaj, aby nie przypalić zawartości.
Smacznego


p.s. Dziękuję Panu Maciejowi Swulińskiemu za udostępnienie zdjęć i polecam jego stronę:

10 komentarzy:

Nivejka pisze...

Taki jeden mój znajomy, będący pod absolutnym urokiem wszystkiego co karaibskie, opowiadał mi o tamtejszej kuchni. Zawsze świeciły mu się oczy na samo wspomnienie i ślinka ciekła po brodzie. Nie dziwne... danie wygląda imponująco :)

Moja Kawiarenka pisze...

Trza będzie się skusić, co by nie ruszając się z domu, przenieść się pod palmy :-)

nobleva pisze...

A ja sobie dziś na obiad karaibskie danie robię :) bo mi smaka ostatnio narobiłeś, już swoje "sunshine ingredients" mam :)

MajaK pisze...

......byłeś Tam??....pięknie opowiadasz ZAPACHAMI....:)....danie ciekawe,ale mięso na słodko...no nie wiem...ja tradycjonalistka jestem...choć z drugiej strony skrzydełka w miodowo - cytrynowej polewie mi smakowały :).....

Gosia pisze...

pysznie brzmi i choc nielubianego przeze mnie selera naciowego bym odrzucila,to mysle,ze i tak by bylo pyszne...
Pozdrawiam :)

K Staszak pisze...

brzmi pysznie, ale ja na mięso się nie skuszę. a Bojda twierdzi, że na pewno masz pomysły na każde jadło. a więc co zrobić z kaszą gryczaną? bo ja wiem, ale Bojda nie wie tak jak ja:P masz jakieś wypróbowane pomysły na pikantne kotleciki z kaszy? strasznie lubię gotować i nawet mięsko przyrządzę dla mięsożerców a przepisy pt. "mięsa na słodko" chłonę jak literaturę, teoretycznie;) ... no ale co z tą kaszą u Ciebie?

Bareya pisze...

Nivejka:: A zobaczyłabyś tę pieczoną wieprzowinę... Oczywiście dla wegetarian to istne piekło.

Moja Kawiarenka:: Z tymi palmami to bym nie przesadzał ale na pewno w inny nieco wymiar smaku na pewno. Tylko do koga ja gadam? O smakach spod samego nieba to Pan się przecież znasz i pewnymi octami, żeś mi w głowie zamieszał.

nobleva:: bo warto choć raz czy dwa spróbować. Po drugie ja się uczę od tej kuchni nieprawdopodobnych połączeń smakowych. To mnie szczególnie interesuje i rajcuje.

MajaK:: Niestety nie byłem, tylko tak sobie bajdurzę po lekturze książek i filmów. A danie nie jest aż tak wcale słodkie więc bez obaw.

Gosiu:: Wiesz, ja też jakoś nie byłem przekonany jakiś czas temu do tego badyla choć bardzo lubię zwykły seler. Nie rezygnuj, daj połowę i pokrój zdecydowanie cieniej.

K Staszak:: Bo Bojda jak nikt inny ma wyobraźnię. Nie wiem skąd u niego to wrażenie mojego wszystko-kulinarnego-twórstwa ale dzięki za takich entuzjastów.
Co do kaszy to u mnie niejako na bakier z nią. Lubię wszak, ale żeby z niej kotlety robić to nie bardzo. Lubię kaszę na "mokro" czyli z sosami. Sama mi nie smakuje tak jak na przykład z sosem grzybowym. Polana zrumieniona cebulą z masłem też by mi odpowiadała.
Więcej grzechów nie pamiętam.
pozdrawiam

grazyna pisze...

Oj, rozmarzyłam się !
A taki kurczak bardzo mi pasuje i zapisuję do zrobienia !

Bareya pisze...

grazyna: Raj - mowie ci.

Buziaczek pisze...

Bardzo apetycznie wyglada!!