sobota, 26 czerwca 2010

Młode ziemniaki z anyżkiem i fetą


W 1588 roku zastępca słynnego Pizzarra, wysłał kilka bulw ziemniaka suwerenom hiszpańskim, którzy podarowali go papieżowi. Ten z kolei powierzył ich zbadanie botanikowi Pierrowi de L’Ecluse, zwanemu Clusiusem. Botanik chcąc je skatalogować, wybrał dla nich wdzięczną nazwę: taratufle, czyli „małe trufle”.

Papież zniekształcił przypadkowo nazwę na tartufoli, Niemcy przemienili ją na Kartoffel, Rosjanie na kartoszka, a Francuzi na tartouste.
Przez ponad 200 lat ziemniaki nie cieszyły się popularnością i jeszcze w XVIII za panowania Ludwika XVI –  z bożej łaski Arcychrześcijańskiego króla Francji i Navarry – uważano je za pożywienie, co najwyżej dla świń – jak nazywano również francuskich jeńców.

Po bu stronach Renu uważano w owym czasie, że ziemniaki mogą wywoływać trąd.
Zjadane zapewne na surowo i ze skórką, trądu wyrządzić nie podobna były, ale widowiskowe sensacje zdrowotne i owszem, co skutecznie odstraszało potencjalnych amatorów.
Mimo panującego głodu nie chciano się z ziemniaczaną bulwą zaprzyjaźnić a nawoływania wojskowego aptekarza Antoine-Auguste Permentiera, który zapoznał się z nią w niewoli, wracając z wojny siedmioletniej z Westfallii. Bulwę rosnącą w nazywano tam kartofell. 



Ludwik XVI posunął się do fortelu, który miał uczynić ziemniaki towarem – przyjaznym dla ludzi.
W Neuilly gdzie dokonywał przeglądu wojska obsiał mały skrawek ziemi a gdy krzaki ziemniaczane się zazieleniły, kazał żołnierzom, pod bronią, pilnować zagonu.
Jak się można domyślać zajście owo wzbudziło zainteresowanie i całe rodziny przychodziły podglądać czegóż to pilnują królewscy żołnierze: „
bo jeśli to zielsko pilnuje królewskie wojsko musi być one dobre i dla nas”.


Król liczył, że bulwy będą wykradane przez ciekawskich, więc w nocy ziemniaczanego zagonu pilnowano jakby mniej uważnie. Złodzieje wykradali królewskie bulwy robiąc im prawdziwą „reklamę”.

Kiedy ziemniaki zakwitły – ich kwiaty są rzeczywiście wyjątkowo piękne – król przystroił nimi swój kapelusz, co dwór uznał oczywiście za bardzo urocze, i na co zareagowała ówczesna moda.

Na pięknych fajansach z Moustiers oraz materiałach z Jouy zaczęły pojawiać się „ziemniaczane kwiaty” a żółte bulwy na stołach, choć jak wiadomo nie stało się to od razu i długa była ich droga do dzisiejszej popularności. 

Mój Dziadek przygotowywał mi je w najprostszy z możliwych sposobów, nie licząc pieczenia w ognisku, którego w domu niestety nie posiadaliśmy, smażąc na patelni na kolor złotobrązowy
z dodatkiem cebuli i pokrojonej w półplasterki kiełbasy lub boczku.
Uwielbiałem ziemniaki przyrządzane w ten sposób. 


Rzadko dziś spożywam to danie gdyż jedzone w nadmiarze może skutecznie pozbawić nas wątroby, ale w lżejsze formie i nieco bardziej aromatycznej – robią do dziś.
A dziś z anyżkiem, mimo, że na pierwszy rzut oka może się to wydać nieco nie na miejscu.

Młode ziemniaki z anyżkiem i fetą dla dwóch osób z dobrym apetytem

  • 600 g młodych ziemniaków (użyłem bardzo małych ziemniaków równej wielkości)
  • 5 ząbków czosnku
  • 1 duża cebula
  • płaska łyżeczka anyżku
  • pół kapusty pekińskiej
  • 2 ogórki małosolne
  • puszka zielonego groszku
  • 3 liście laurowe
  • łyżeczka cząbru
  • 200 g fety
  • 3 -4 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • kawałek ostrej papryczki chilli – (5 cm)
  • sól i kolorowy pieprz do smaku
  • opcjonalnie - rillettes lub 100-150 g mielonego mięsa (wcześniej usmażonego)

  1. Rozgrzej patelnię i polej olejem rzepakowym z pierwszego tłoczenia (5-6 łyżek oleju)
  2. Wrzuć na patelnie ziemniaki.
  3. Minutę podsmaż i dodaj czosnek w łupinach i przekrojona na 4 części cebulę – również w łupinie.
  4. Smaż znowu minutę, dodaj liść laurowy i anyżek.
  5. Ziemniaki posyp solą i kolorowym pieprzem.
  6. Smaż 5 minut a następnie przykryj pokrywką.
  7. Duś 10 minut często potrząsają patelnią.
  8. Po tym czasie dodaj poszatkowaną kapustę pekińską.
  9. Dodaj również sos sojowy i ocet balsamiczny.
  10. Po 5 minutach dodaj groszek z puszki, cząber, (w tym momencie dodaj mięso jeśli chcesz aby danie miało wędzony, ogniskowy posmak)
  11. Ponownie duś 5 minut. 
  12. Minutę przed końcem dodaj fetę.
  13. Zdejmij z patelni i dodaj pokrojone w plasterki ogórki małosolne.
  14. Jeśli potrzeba dodaj oleju rzepakowego w trakcie smażenia.

Smacznego

10 komentarzy:

Panna Malwinna pisze...

Młode ziemniaki w każdej postaci lubię;)

monika pisze...

Witaj Bareyo! Ciekawa ta ziemniaczana historia, fortel króla no no.. A ziemniaczane kwiatki naprawdę ładne ;)
Danie wygląda świetnie, ten dodatek anyżku mocno intrygujący.
Pozdrawiam serdecznie :)

iw pisze...

Jedno wiem na pewno. Jeszcze dziś polecam Twojego bloga mojej córce!
Ona ma już prawie 19 lat i odziedziczyła po Babci (tej drugiej, moja mama też nie umie gotować) cierpliwość i pasję do kuchni.
A ziemniaczki lubi szczególnie, więc jak jej podrzucę te cudne przepisy, bo jeść to ja lubię, to mam szansę kiedyś coś tak pysznego zjeść! :)
A za usunięcie wrednych literek serdecznie dziękuję.
Aha i za przedstawienie tak ciekawej historii ziemniaka, o której wiedziałam do dziś tak niewiele :)

Nivejka pisze...

Na pierwszym miejscu są truskawki, a młode ziemniaczki zaraz na drugim miejscu. I wcale nie muszą myć z czymś wymyślnym. Najlepsze są ze zsiadłym mlekiem;)

MajaK pisze...

...znowu zaśliniłam sobie cztery klawiatury w pracy i teraz domową też...:):):)...MNIAM.......

ziemianin pisze...

my w Wielkiej Polszcze pyrkami je nazywami, a wzieno się to stąd, że bulwa ta z Peru wędrówkę do nas poczęła i tak to symbolem naszej krainy się ostała

emka1216 pisze...

Ale Zioemianin wymyslił. A z anyzkiem i fetą spróbuję

Bareya pisze...

Panna Malwinna:: W dzieciństwie głównie pyry się jadło i trochę mi się one przeżarły ale odkrywam ten "towar" na nowo. Kiedyś były tylko gotowane albo "tłuczone" lub smażone. W sumie jako dodatek a nie samoistne danie.

monika:: Tu pisałem parę ciekawostek na temat ziemniaka: http://nalesnikiem-do-nieba.blogspot.com/2010/03/owoce-diaba-z-porami.html
A anyżek zaiste intrygujący w tym zestawie ale nie irytujący na szczęście.

iw:: Też polecam ten tekst tu: http://nalesnikiem-do-nieba.blogspot.com/2010/03/owoce-diaba-z-porami.html
A za polecenie mojego bloga córce i "cudne dania" dziękuje.

Nivejka:: No z siadłym mlekiem czy maślanką nie mają sobie równych.
Truskawki na pierwszym miejscu ziemniaki na drugim. Mocno intrygująca lista.

MajaK:: Witaj po urlopie i dzięki za nieustający ślinotok.

ziemianinie:: Samą racje prawisz bez dwóch zdań.

emka1216:: Nie wymyślił, musiał ci on gdzieś przeczytać. A z tym anyżkiem i fetą wyszła na prawdę ciekawa kombinacyja. pozdrawiam

adam walentyn pisze...

Witaj. Ziemniaczki super. Wczoraj je sobie sprawiłem i rewelka. Nigdy bym nie przypuszczał, że anyż tak pasuje do ziemniaków. Pięknie się wkomponował w potrawę. Nie był mocno wyczuwalny, jak można by było przypuszczać, lecz wspaniale podkreślił smak potrawy. Gratuluje. Na pewno danie zagości na stałe w mojej kuchni. A tak na marginesie pozdrowienia z Osowej. Musimy się w końcu spotkać.

Bareya pisze...

adam walentyn:: Dzięki Adam. Najważniejsze nie bać się przypraw. Niby jakiś anyż a robi z ziemniaków zupełnie nową jakość prawda?
Najśmieszniejsze, że ja tak w sumie nie przepadam za ziemniakami a coraz więcej robię z nimi kombinacji. Może dlatego, że w dzieciństwie były tylko na jeden lub dwa sposoby.
Tak czy siak, "materiał" bardzo wdzięczny w kuchni mimo iż wielu twierdzi, że tuczący.
Tak naprawdę nie ma tuczących potraw. To kwestia ilości i częstotliwości a nie "materiału".
pozdrawiam
pozdrawiam