Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyprawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyprawy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 czerwca 2010

Aromatyczny relish paprykowy


Kiedy mój wuj w czasach, kiedy wielu rzeczy brakowało a kartki na żywność były wczorajszą codziennością z Berlina paprykę przywoził, puszeczki z anchois i słoiczki kaparów, z kuchni uciekałem, bo nie mogłem znieść tego obcego zapachu. 
Nie dorosłem zapewne do takich smaków jak i do pieczarek, które w tamtym czasie miałem okazję spróbować na obiedzie u mojego przyjaciela z sąsiedniej klatki schodowej. Tą samą drogą, którą się dostały do mego żołądka, ta samą, że się tak wyrażę „wyszły”.
Organizm nie był przyzwyczajony do takich smaków, buntował się w zbyt oczywisty sposób.
Papryka w pewnym momencie wchodziła i nie wychodziła, tak samo jak pieczarki, które do dziś są wspaniałym materiałem w mojej kuchni.
Od papryki niedaleko było do Węgier gdzie i mój wuj oczywiście bywał, kremy nivea przywożąc, moherowe sweterki, ręczniki i przepisy z przyprawami. A raczej jedną przyprawą – ostrą jak mielone żyletki papryką.
Nie rozumiałem tej ostrości przez długie lata, po której mój przełyk zamieniał się w jesień średniowiecza. A może to była zwyczajna nadwrażliwość na kapsaicynę, która odpowiada za ostrość papryki zamieniając mnie po jej spożyciu w „bezdusznego” zombie.
Nie pomagały litry wody w uśmierzeniu bólu, bo tego, że kapsaicyna w wodzie nie rozpuszczalną jest wtedy nie było mi jeszcze wiadomo.
Lubię ostrość, ale nieco lżejszą niż ta, która siedzi skomasowana na przykład w papryczkach piri-piri, lubię ostrość aromatyczną, przez którą ujawnia się jakiś konkretny smak lub jego kombinacja.
Gotowane w mundurkach ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę, polane olejem rzepakowym i aromatyczną pastą paprykową to danie godne najlepszego stołu. No może dodałbym do tego kruchego kiszonego ogórka.
Pastę możemy przygotowywać na zapas i korzystać z niej przez długi okres, najlepiej w czasie, kiedy pojawiają się młode ziemniaki, kalafior czy bakłażany…

środa, 24 lutego 2010

Garam Masala


Kto raz własnoręcznie zrobi domowym sposobem garam masala zakochuje się w tej przyprawie do końca życia.
Tne schabowe wyjęte z zamrażalnika – nie od razu a po niewielkiej oczywiście „dekompresji” - na cienkie plastry i posypawszy je wcześniej garam masala smażę na dużym ogniu po zaledwie 3 minuty z obu stron. Niebo w gębie.
A że używam tej mieszanki dość sporo, postanowiłem swój azjatycki „kontakt” spytać o ceny przypraw i poprosić o przysłanie mi ich małego kontenera.
Wywiązała się rozmową, z której jasno wynikało, że gadam wierutne bzdury, bo garam masala to, po prostu mieszanka przyprawowa, i ile rodzin w Indii, tyle tych mieszanek. Każda inna i nie przypomina sąsiedzkiej wariacji na jej temat.
Nie twierdzę, że każdy w tym pachnącym przyprawami kraju ma swój „patent” na garam masala ale twierdzę, że istnieje pewna „stała”, która czyni tą przyprawę rozpoznawalną wszędzie. Wspólne nuty tej mieszanki wszędzie – jak mniemam – są podobne.
I jak walc ze swoim raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy, zawsze – niezależnie od najbardziej nowatorskiej interpretacji – pozostanie walcem, tak garam masala jest walcem przypraw.
Wyczułem ten rytm w kilku krajach europy, więc śmiem twierdzić, że garam masala niekoniecznie musi się od siebie różnić jak fokstrot od boogi woogi.
Oto przepis na znakomite garam masala, które z braku pomysłów możemy dodać do filetów z drobiu, wątróbek, schabu czy wołowiny etc. 

piątek, 29 stycznia 2010

Żurawina - podskakujące zdrowiem kuleczki



Moda na małe – wielkości agrestu – piłeczki z wolna przez ocean dociera i do nas. I choć produkt nie jest typowo amerykański to właśnie tam znalazł uznanie i wiernych zwolenników a nawet posiada własne muzeum. Piłeczki, które potrafią znakomicie podskakiwać, znakomicie również smakują i leczą. 

sobota, 23 stycznia 2010

Przy-prawy i przy-lewy

Potrawy bez przypraw są jak ludzie bez poglądów.
Jak wiadomo powszechnie, przy-prawy służą do prawienia przy potrawach a przy-lewy to procentowe trunki do przyprawiania potraw lub prawienia w czasie potrawienia z przy-lewami w dłoni lub dłoniach – zależnie od indywidualnych możliwości.