Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 września 2011

Rolada mango wg Andersena




W czasach liceum lubiłem jesień, kiedy wieczorową porą przechadzałem się po parkach szukając tego specyficznego miękkiego światłocienia, zamglenia i niedopowiedzianych kolorów.
Lubiłem też bardzo wczesne poranki, rosą pokryte trawniki i budzące się słońce prześlizgające się przez liście drzew.
Było mi obojętne jaka jest pora roku, w każdej znajdowałem specyficzne dla niej „smaki”. Budzące się zielenią łąki, trawniki i parki mimo wiosennego „bagna” nie wzruszały mnie ani przez chwilę.
Co prawda z utęsknieniem czekałem lata aby móc kosztować świeżych owoców i warzyw, kąpać się i beztrosko błąkać się po lasach ale każdą porę roku traktowałem w sposób jednakowy.
Jednym słowem było mi wsio rybka.

poniedziałek, 3 maja 2010

Chlebek Złotnika



Niektóre książki kucharskie czyta się jak powieści. Niby zwykłe przepisy okraszone historiami nabierają jakiegoś dodatkowego smaku, jakby ręce, które je czynią, enzym ludzki w nie wprowadzały niczym najlepsze przyprawy.
Podobno sukces dobrego sera zależy od smaku „rąk” jego Twórcy. Zaczynam w to wierzyć.
Ten chlebek – niektórzy mówią, że to ciasto nie chleb, na podobieństwo piernika – stworzył złotnik i grawer Malcolm Appleby ze Szkocji, mieszkający w budynku nieużywanej stacji kolejowej.
Chlebek swoim gościom podawał zwyczajowo na świeżym powietrzu z nieodłączną filiżanką gorącej herbaty.
W oddali rozciągał się widok na spacerujące kury i ogródek ziołowy, serwujący, co pewien czas, falę aromatycznego wiatru.
Chlebek tez należy jeść na drugi dzień, trzeba pozwolić ostygnąć szlachetnej złotej materii, z której jest wykonany i złotą materią masła go posmarowawszy zastygać w słodyczy, którą posiada.